Kolejny rok za nami. Dokładnie 10 lat temu Oskar przyszedł na świat, a 5 tygodni później pojawił się w moim życiu i nieźle namieszał ;) Kocham tego łobuza - za wszystko i z wszystkimi jego wadami... i zaletami :)))
10 lat - wydaje się tak dużo, a jednocześnie nie wiadomo jak i kiedy to minęło... Jak o tym pomyślę, to ciągle jeszcze nie dowierzam, że to już aż tyle, że mam już 10-letniego psa. Oskar natomiast, jak to pies, mimo dość "poważnego" już wieku w ogóle nie spoważniał, ani odrobinkę ;) wciąż mu tylko psoty i szaleństwa w głowie - i bardzo dobrze - ogromnie cieszy mnie to, że kolejny raz mogę napisać w Oskarkowe urodziny, że mam zdrowego, energicznego, ciągle młodego psa :)
No i tradycyjnie - długiego życia w zdrowiu, najdłuższych spacerków, fajnych psich kumpli, góry smakołyków i wszystkiego najlePSIEjszego Oskarciu! (hmm, przydałby się jeszcze taki fajny czarny towarzysz psich szaleństw... ;) obyśmy doczekali tego razem!)