poniedziałek, 31 grudnia 2012

BARF - po roku

Parę dni temu, dokładnie 20. grudnia, minął rok od przestawienia Oskara na dietę BARF. Po tym roku wiem już na pewno, że nie chcę już zmieniać mu sposobu żywienia, bo ten jest moim zdaniem rewelacyjny (pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest idealny). To co podoba mi się w BARFie najbardziej, to to, że taka dieta dla psa jest najbardziej naturalna.


Jak minął nasz rok z BARFem?

Zaczęło się, jak już rok temu wspominałam, od w miarę jak najdokładniejszego zapoznania się z BARFem od strony teoretycznej. Po zgłębieniu wszystkich "tajników" owej diety nadszedł czas na zastosowanie jej w praktyce. Ułożyłam jadłospis i zaczęliśmy od delikatniejszych drobiowych elementów oraz żołądków wołowych, stopniowo wprowadzając coraz to nowsze smaki, jak również elementy większego "kalibru" niż kurczak - indyka, kaczkę, wieprzowinę, wołowinę. Wystartowaliśmy od porcji z górnej granicy (nawet lekko ją przekraczając) - ponad 3% mc psa, ze względu na dużą aktywność i stałe przebywanie psa na zewnątrz. Po kilku miesiącach Oskar schudł, co wyraźnie uwidoczniło się wiosną, w okresie intensywnego linienia, a potwierdziło się zważeniem go u weterynarza (według moich obliczeń zanotowaliśmy spadek wagi o prawie 2 kg). Ponieważ zrobił się zbyt szczupły, zmodyfikowałam mu jadłospis zwiększając codzienne porcje oraz zwiększając udział mięsno-kostnych elementów, a zmniejszając udział warzyw i owoców. Modyfikacja przyniosła zamierzony efekt - przez kolejne kilka miesięcy Oskar przytył aż 3 kg. Ze względu na to, że tym sposobem dobił do wagi, której raczej nie powinien już przekroczyć (bo mogłoby się skończyć nadwagą) oraz na niedawną kastrację (możliwość pojawienia się tendencji do tycia), znów trzeba było jadłospis zmodyfikować - wróciliśmy do wyjściowej wielkości porcji sprzed roku, pozostawiając jednak zmianę udziału elementów mięsno-kostnych kosztem roślinnych. Na obecną chwilę wydaje mi się, że Oskar trzyma formę i nie tyje, no ale okaże się przy najbliższym ważeniu, muszę mu teraz kontrolować wagę, bo po kastracji apetyt mu jeszcze bardziej wzrósł (mimo, że od zawsze był wysoki ;)).

Przez cały ten rok mój pies nauczył się w końcu normalnie jeść - mam na myśli to, że nauczył się nie łykać ile się da, tylko normalnie, spokojnie i dokładnie gryźć. Początki były jeszcze dość pośpieszne, co skutkowało częstymi "zwrotkami" połkniętych za dużych kawałków, ale nie ingerowałam - po wypadku z palcem, na którym do dzisiaj została mi blizna, już nie miałam ochoty pomagać mu w nauce spokojnego jedzenia trzymając je w ręce - musiał radzić sobie sam z nim się rozprawiać, a ja tylko obserwowałam. No i z czasem się nauczył, że lepiej jest najpierw dokładnie jedzenie pogryźć i połykać mniejsze kawałki niż na odwrót ;)

A co jadł? Najczęściej w psim menu goszczą korpusy i skrzydełka z kurczaka, indycze szyje, wieprzowe mostki i kości schabowe. Nieco rzadziej pojawiają się kurze udka, indycze skrzydła, kaczka, żeberka wieprzowe, a także "gotowce" z Primexu. W papkach podrobowych najczęściej mamy indycze lub kurze serduszka, żołądki, wątróbki oraz serca i nerki, a czasem też płucka wołowe. A w warzywno-owocowych podstawą jest najczęściej marchewka i jabłko, a do tego różne inne warzywa i owoce (np. pietruszka, seler, kalarepka, burak, gruszka, banan). Do tego raz w tygodniu twaróg czy jogurt zmieszany z jajkiem, kilka razy jakiś olej do mięsno-kostnych posiłków. 
Jeśli chodzi o Oskara, to wszystko co mu podaję zjada z apetytem, nie kręci nosem na żaden rodzaj mięsa, na nic nie ma też uczuleń. A wybrzydzanie przeszliśmy latem, ale dotyczyło ono roślinnej części BARFu, tak jak wspominałam kilka miesięcy temu, przestał lubić warzywa i owoce i już - bardzo to było dla mnie dziwne, ale skoro nie chciał, to nie dawałam, widocznie jego organizm sam najlepiej wiedział czego w tym momencie potrzebuje, a czego nie; w każdym razie na obecną chwilę już znowu je lubi :)

Przez ten rok w BARFie mieliśmy tylko jedną krótką przerwę - ze względu na kastrację musiałam na 2 tygodnie przestawić psa na lekkostrawną gotowaną dietę na czas gojenia rany pooperacyjnej. I szczerze powiedziawszy nie mogłam się wtedy doczekać, kiedy wrócimy do surowizny, bo gotowanie ciągle tego samego dość szybko mi się znudziło. 

Tak mniej więcej to wyglądało. Dodam jeszcze, że dieta rewelacyjnie wpłynęła na pozbycie się kamienia nazębnego z psich zębów, który znacznie się zredukował, tak na oko jest go o jakieś 90% mniej niż było przed rokiem. Nie wyobrażam już sobie powrotu do jakiegokolwiek innego sposobu żywienia psa. I wiem też, że w przyszłości, jeśli pojawią się kolejne psiaki, to na ile to będzie możliwe też będziemy "barfować".


Zalety i wady stosowania diety BARF

Do zalet można z pewnością zaliczyć:
- naturalność diety - pies jest anatomicznie przystosowany do takiego rodzaju pokarmu
- redukcja kamienia nazębnego i zapobieganie jego powstawaniu, bo pies używa w końcu zębów i uczy się też prawidłowo rozgryzać posiłki
- posiłek zajmuje psa na dłużej i stymuluje do używania większych partii mięśni podczas jedzenia
- przyswajalność, co widać po tym co pies wydala (zwarte, niewielkie odchody)
- zachowanie prawidłowego naturalnego dla psiego żołądka poziomu pH (pozwalające na trawienie kości pH 1)
- dobry wpływ na ogólną kondycję i samopoczucie psa, jak również na ładną sierść
- wiadomo, co się psu do jedzenia podaje
- łatwość w odchudzeniu bądź podtuczeniu psa
- ponadto w przypadku niektórych chorób dieta pomaga psom zachować lepszą sprawność

Wad jest zdecydowanie mniej, z tego co mi przychodzi do głowy to może być:
- pracochłonność kiedy zrobi się większe zakupy i trzeba podzielić wszystko na odpowiednie porcje do zamrożenia
- w domu to pewnie konieczność mycia podłogi po niemal każdym posiłku, bo pies takie mięsno-kostne elementy lubi wynosić z miski (my tego problemu akurat nie mamy, bo je, tak jak i mieszka - na podwórku)
- jakość sklepowych kurczaków, które w dzisiejszych czasach mocno są faszerowane antybiotykami czy hormonami, przez co niektóre psy mogą się na takiego kurczaka uczulić
- w przypadku zbyt dużej ilości kości mogą pojawić się problemy z wypróżnianiem, ale wtedy wystarczy zmniejszyć ilość kości w diecie (podawać bardziej mięsne elementy) i częściej "naoliwiać" psa (podawać mu do posiłków różne oleje albo też siemię lniane)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz