Zacznę od kolejnej relacji na temat żywienia psa surowizną, bo minęło nam już ponad pół roku od wprowadzenia nowej diety. A dokładnie Oskar na BARFie jest już 8 miesięcy :) Co nieco się przez ten czas zmieniło. Ale nie chodzi wcale o moje zdanie na temat surowizny, bo nadal uważam, że ten sposób żywienia jest rewelacyjny! Pisząc o zmianach, mam na myśli sprawy takie bardziej "techniczne". Mianowicie, po pół roku musiałam nieco zmodyfikować jadłospis, gdyż okazało się, że Oskar schudł. Kiedy zważyliśmy psa przy okazji wizyty u weterynarza, waga pokazała trochę ponad 11 kg, więc w porównaniu z poprzednią masą ciała psa, oscylującą jakoś tak w okolicach 13 kg, to ponad kilogramowy, dość spory spadek wagi. Już wcześniej wiedziałam, że trzeba będzie trochę zwiększyć dawkę jedzenia, bo zauważyłam, że pies mi zeszczuplał, a to ważenie tylko mnie utwierdziło w tym przekonaniu. Wyszło na to, że te orientacyjnie górne 3% mc (choć tak naprawdę już i tak było troszeczkę ponad 3%) to jednak dla mojego Oskara za mało, postanowiłam więc zwiększyć porcje jedzenia do około 4,5% mc psa, a oprócz tego zmodyfikowałam również proporcje - kosztem mixu warzywno-owocowego zwiększyłam udział mięsnych kości w jego diecie. Wyszło mi po tych zmianach coś takiego: pies dostaje ok. 500g jedzenia dziennie (podzielonego, tak jak wcześniej, na 2 posiłki), czyli ok. 3500g tygodniowo, w proporcjach:
70% mięsa z kością (głównie elementy drobiowe, a 2 razy w tygodniu wieprzowe lub wołowe),
10% podrobów,
10% mixu warzywno-owocowego,
10% dodatków.
A jadłospis po zmianie (stosowany od czerwca) wygląda następująco:
Poniedziałek:
- rano - kości miękkie 250g
- wieczorem - kości miękkie 250g + łyżka oleju
- rano - podroby 175g + jajko
- wieczorem - podroby 175g + twaróg 100g
- rano - kości miękkie 250g
- wieczorem - kości twarde 250g + łyżka oleju
- rano - kości miękkie 250g
- wieczorem - kości miękkie 250g + łyżka oleju
- rano - mix w-o 175g + rozkruszona skorupka jajka
- wieczorem - mix w-o 175g
Sobota:
- rano - kości miękkie 250g
- wieczorem - kości miękkie 250g + łyżka oleju
- rano - kości miękkie lub ryba 250g
- wieczorem - kości twarde 250g + łyżka oleju
I tak od tej zmiany minął nieco ponad miesiąc, a już znów trzeba było co nieco zmienić, bo Oskar stwierdził w końcu, że warzywa i owoce w postaci surowej już nie są jadalne ;) Byłam lekko zszokowana, bo mój pies pierwszy raz w życiu zaczął wybrzydzać! Myślałam najpierw, że to przez upał i mu przejdzie, ale myliłam się, bo do tej pory nie przeszło - tak jak kiedyś marchewka czy malinka stanowiła dla niego atrakcyjną nagrodę przy ćwiczeniach komend czy sztuczek, tak teraz nie spojrzy nawet na żaden pyszny owoc czy warzywko (albo powącha tylko i się odwróci albo weźmie w zęby i wypluje). I tym sposobem odpadło podawanie mu samego mixu warzywno-owocowego, teraz można ewentualnie zmieszać go z przemielonymi podrobami i w ten sposób przemycić, albo dać mu gotowane warzywka, bo takie to zjada chętnie, a najlepiej takie z zupy :) Oprócz tego, przestał też lubić jogurt, chyba że zmieszać go z jajkiem. Także powyższy jadłospis też już nieco się zmienił - ostatnio robię tak, że we wtorki na jeden posiłek dostaje podroby, a na drugi - tutaj takie malutkie odstępstwo od BARFu ;) - ugotowany ryż z gotowanymi warzywkami; a w piątek - na jeden twaróg z jajkiem, a na drugi znów podroby. No i zobaczymy jak będzie dalej, może w końcu zmieni zdanie i świeże warzywa z owocami znów będą jadalne? Czas pokaże :)
Tyle o zmianach. A jeśli chodzi o efekty, to cały czas jest super - piękne ząbki (z minimalną ilością kamienia nazębnego, w porównaniu z tym co było wcześniej - rewelacja), świetna kondycja, dużo energii, piękna sierść, zdrowe wydalanie. No i mój pies umie już wszystko pięknie gryźć, któregoś razu dostał małą porcyjkę suchej karmy, bo leżała w szafce jeszcze jakaś próbka - i dosłownie każdy chrupek dokładnie rozgryzał, a nie łykał, jak to było jeszcze przed etapem BARFu.