sobota, 21 maja 2011

O pseudohodowlach

Ostatnio pisałam, co znaczy rasowość psa i dlaczego warto znać i popierać zasadę R=R, a w tym poście postaram się opisać, dlaczego nie powinniśmy popierać pseudohodowli.
Co to jest pseudohodowla?
Wielu ludzi, kiedy słyszy o pseudohodowli, zapewne ma na myśli masowe rozmnażalnie, gdzie psy trzymane są w tragicznych warunkach, w brudnych kojcach, bez kontaktu z człowiekiem, kompletnie zaniedbane. Jednak, jak się okazuje, jest to bardzo błędne myślenie - bo tutaj wcale nie chodzi wyłącznie o warunki, w jakich się ten proceder odbywa. Prawda jest taka, iż często te warunki utrzymywania psów wcale nie są takie złe. Jak więc prawidłowo zdefiniować pseudohodowlę? Otóż, kiedy wiemy, co to znaczy, że pies jest rasowy i rozumiemy do czego służy rodowód, zadanie to nie jest takie trudne. Najogólniej rzecz ujmując, jest to po prostu rozmnażanie psów z wyglądu przypominających rasowe. No i w tym właśnie przypadku, cała ta "rasowość" właśnie na wyglądzie się kończy. Pseudohodowlą zatem nazwiemy rozmnażanie psów w typie danej rasy, których pochodzenia w ogóle nie znamy, a więc nie wiemy nawet, czy gdzieś po drodze swego udziału nie miał pies w typie zupełnie innej rasy czy nawet jakiś zwyczajny przypadkowy kundelek (tak więc nie możemy mieć pewności, że gdy szczenię dorośnie, nie ujawnią się jakieś cechy wyglądu lub charakteru, których zupełnie byśmy się nie spodziewali). Ale, oprócz tego, rozmnażanie psów z papierami lecz bez uprawnień hodowlanych (co najmniej z jednej strony), również nazwiemy pseudohodowlą, a urodzone szczenięta, jako że nie będą zarejestrowane w organizacji kynologicznej, a więc tym samym nie dostaną metryk, nie będą już rasowe. I, jak już wspomniałam, nie ważne, w jakich warunkach to się odbywa - czy psy pozamykane są w kojcach lub klatkach z dala od ludzi, czy wychowują się w domu, gdzieś w wygodnym przytulnym kąciku, to i w jednym i drugim przypadku, kiedy rozmnażane są pieski w typie, mamy do czynienia z pseudohodowlą.
Dlaczego nie warto popierać żadnej pseudohodowli?
Musimy przede wszystkim zdać sobie sprawę po co rozmnaża psy Hodowca, a po co rozmnaża je pseudohodowca? Otóż, Hodowca ma w tym jakiś cel - przede wszystkim pasjonuje się hodowaną rasą i chce wnieść coś dobrego w jej rozwój, dobiera pary tak, aby przedłużać na kolejne pokolenia jak najlepsze cechy - czy to wysoko cenione cechy użytkowe czy wspaniały charakter i wygląd; ale przede wszystkim dąży też do minimalizowania ryzyka chorób dziedzicznych - na pewno nie rozmnoży psów ze złymi wynikami badań albo przenoszących geny odpowiadające za jakieś problemy zdrowotne mogące występować w obrębie danej rasy. Natomiast "celem" pseudohodowcy jest głównie zarobienie pieniędzy na sprzedaży pseudorasowych szczeniąt, czyli po prostu zarobek na rozmnożeniu kundelków. Najgorzej sprawa się ma w wypadku tzw. "modnych" ras, czyli tych najpopularniejszych (ot, choćby yorki, goldeny, labradory, owczarki niemieckie, ...), bo wtedy taki człowiek ma "chodliwy towar" i raczej nie będzie trudno mu go sprzedać, a wtedy pewnie z chęcią będzie rozmnażał dalej, nie myśląc nawet o żadnych badaniach, sprawdzeniu psów pod względem charakteru, itp. I tak oto pseudohodowca "produkuje" kolejne mioty, a tymczasem schroniska wciąż zapełniają się niechcianymi zwierzętami. Bo ludzie często wolą tanio kupić "rasowego" niż pomyśleć o wciąż powiększającym się problemie bezdomności wśród psów. Przecież w dzisiejszych czasach ciągle słyszymy o przepełnionych schroniskach, porzucaniu zwierząt w lasach, na drogach, i na pewno mamy do czynienia z nadpopulacją, bo tych niczyich psów jest zdecydowanie za dużo. I nawet te pseudorasowe trafiają do schronisk, bo okazuje się, że komuś się nie sprawdziły. Warto więc zadać sobie pytanie: po co rozmnażać psy nierasowe, skoro na świecie jest dość tych niechcianych? Lepiej będzie, kiedy rozmnażanie zostawimy Hodowcom i od nich będziemy kupować psy rasowe, a chcąc wiernego, ślicznego kundelka, odwiedźmy lepiej schronisko lub fundację zajmującą się psimi adopcjami, zamiast napędzać "biznes" pseudohodowcy. I nie powołujmy na świat również kolejnych zwyczajnych kundelków, tylko bierzmy pod opiekę te już istniejące.
Jak pseudohodowca oszukuje swoich klientów?
No właśnie, największe oszustwo ze strony pseudohodowcy to sprzedaż psa nierasowego jako "rasowego bez rodowodu", czyli w pojęciach handlowych - jest to sprzedaż towaru niezgodnego ze stanem faktycznym, wprowadzenie kupującego w błąd (a na to jest nawet paragraf - Art. 286 kodeksu karnego), bo jak już pisałam pojęcie "rasowy bez rodowodu" nie istnieje (bo R=R). Oprócz tego, pseudohodowca "wciska kity" typu:
- za rodowody zawsze trzeba drogo płacić i jak się kupi z rodowodem, to trzeba będzie jeździć z nim na wystawy - kompletna bzdura! Prawdą natomiast jest: po pierwsze, kupując szczenię, płacimy za psa z udokumentowanym w metryczce pochodzeniem, a nie za rodowód, który swoją drogą możemy wyrobić albo i nie, w zależności czy zdecydujemy się na wystawianie czy nie (absolutnie nie istnieje coś takiego jak obowiązek wystawiania); po drugie, jeśli zależy nam na rasowym, ale nie w głowie nam wystawy, to gdyby dobrze poszukać, to można znaleźć pieska z jakimiś nieistotnymi dla zdrowia, lecz eliminującymi go z hodowli wadami wyglądu (np. niepożądane umaszczenie czy nieznaczna wada zgryzu), którego cena może być wtedy nawet niższa niż u pseudohodowcy. 
- w licznych miotach tylko kilka pierwszych szczeniąt dostaje metryki - kolejna przestarzała bzdura. Prawdą jest, że każde szczenię urodzone w hodowli, po dokonanym przez upoważnione do tego osoby przeglądzie miotu, dostaje metrykę urodzenia!
- te rodowodowe psy są strasznie chorowite i krótko żyją. Prawda jest taka, że każdy pies, czy to rasowy, czy nie, może zachorować, a wieku jakiego dożyje, też nikt nie przewidzi. A dużo więcej zachorowań zdarza się u psów z pseudohodowli, bo nie są badane pod kątem chorób dziedzicznych.
- rozmnożył dla zdrowotności, bo każda suczka przynajmniej raz musi zostać mamą. Prawda jest taka, że takie jednorazowe pokrycie suki dla "jej dobra" może przynieść więcej szkody niż pożytku, zwiększa prawdopodobieństwo występowania ciąż urojonych przy kolejnych cieczkach oraz ryzyko ropomacicza, bardzo groźnej choroby. Zwierzęta nie odczuwają też potrzeby zostania rodzicami, u nich działa tylko instynkt zachowania gatunku. Większym dobrem dla zwierzęcia niehodowlanego będzie jego kastracja/sterylizacja niż rozmnażanie.
To te najpopularniejsze, a pewnie można by było wymieniać jeszcze mnóstwo innych, zasłyszanych u pseudohodowców kłamstw. Nie dajmy się oszukiwać pseudohodowcom i nie wspierajmy ich "biznesu".

Podsumowując, jeżeli zależy nam na psie rasowym (a przy takim sporą zaletą jest to, że wiadomo mniej więcej czego można będzie się po nim spodziewać, czy to w kwestii wielkości, wyglądu czy temperamentu), to szerokim łukiem omijajmy ogłoszenia typu: "rasowy bez rodowodu" czy "po rodowodowych rodzicach", a szukajmy dobrej, sprawdzonej hodowli, omijajmy też giełdy czy bazarki, bo szanujący się Hodowca nie sprzedaje szczeniąt w takich warunkach, tylko u siebie w hodowli. Jeżeli natomiast szukamy po prostu psiego towarzysza i nie ważne czy będzie większy czy mniejszy, kudłaty czy gładki, zadziorny czy spokojny, pomyślmy nad adopcją - w schroniskach czy fundacjach na swój kochający dom czeka mnóstwo wspaniałych kundelków.

I jeszcze raz o rasowości, co warto zapamiętać (poniższe dwa cytaty, które uznałam, że warto przytoczyć, pochodzą z książki Juliette Cunliffe - "Rasy psów. Kompendium."):
"Pies może być określony jako rasowy, gdy oboje jego rodzice należą do tej samej rasy, a ich pochodzenie potwierdzone jest kilkupokoleniowym rodowodem. Bez spełnienia tego warunku pies nie może być rejestrowany w żadnych organizacjach kynologicznych."
"Psy, o których pochodzeniu nie da się nic pewnego powiedzieć, nazywamy kundlami."

poniedziałek, 9 maja 2011

R=R, czyli Rasowy=Rodowodowy

Wiele osób, szczególnie tych, które wcześniej nie interesowały się psami lub interesowały się w niewielkim stopniu, zapewne nie słyszało jeszcze o czymś takim jak R=R, bądź nie wiedzą do końca o co w tym chodzi. No bo przecież pies jaki jest, każdy widzi, wygląda jak owczarek - to mówią, że rasowy, wygląda jak york - to też mówią, że rasowy, itp. itd. Otóż nie, sprawa nie jest taka prosta, bo o tym, że pies jest rasowy, nie świadczy tylko i wyłącznie jego wygląd, ale to, że posiada on rodowód (lub chociażby metrykę). A więc stąd nazwa tej idei - Rasowy=Rodowodowy. Ja przyznam, że też bardzo długo nie miałam pojęcia, że coś takiego jak R=R istnieje, dopiero tak około 3 lata temu pierwszy raz o tym usłyszałam, no i na początku, pewnie jak większość, bardzo sceptycznie do tego byłam nastawiona, ale z czasem, im więcej na ten temat się dowiadywałam, tym bardziej byłam przekonana do słuszności tej idei, i już od pewnego czasu popieram ją w 100%. I jak wszyscy, którzy wiedzą i popierają, chciałabym przekazać swoją wiedzę na ten temat jak największej ilości osób. Zatem postaram się wyjaśnić, tak jak sama to rozumiem, na czym polega R=R i dlaczego jest takie ważne.
Przede wszystkim, trzeba wiedzieć czym jest rodowód lub metryka (o tych pojęciach pisałam już wcześniej - pełną definicję metryki i rodowodu można znaleźć we wpisie z 31.12.2010). Niektórzy, nie znając dobrze tych pojęć, powiedzą pewnie: a po co mi ten rodowód, jak i tak nie będziemy jeździć z psem na wystawy?, albo: po co mam płacić tyle za ten świstek papieru, jak dużo taniej kupię takiego samego psa bez rodowodu? - I to jest właśnie błędne myślenie. Dlaczego? - Przede wszystkim, jak kupuje się rasowe szczenię, to dostajemy jego metrykę urodzenia i już wiemy, że taki pies jest w 100% rasowy, bo wszystko było udokumentowane - rozmnażane były tylko psy z uprawnieniami hodowlanymi, dokumentowano wszystkie krycia, wszystkie urodzenia szczeniąt. Tak więc, jak już kiedyś wspominałam, to nie jest jakiś tam świstek papieru, tylko gwarancja tego, że pies jest rasowy, bo nie jest "dziełem przypadku" i akurat odziedziczył rasowy wygląd po mamusi, ale znani są oboje jego rodzice, a nawet jego dziadkowie i pradziadkowie, i prześledzić można całą linię, z której pochodzi. A jeśli nie interesują kogoś wystawy, to wcale nie ma obowiązku wyrabiania rodowodu, a jeśli już się zdecyduje na rodowód, to to jest koszt około 100 zł. W każdym razie, tak jak metryka nie zobowiązuje nas do wyrabiania rodowodu, tak i rodowód nie zobowiązuje do brania udziału w wystawach. A dlaczego za rasowego psa (właśnie - za psa, a nie za rodowód/metrykę) trzeba sporo zapłacić? - Bo hodowca, zanim doczekał się i odchował miot, sam poniósł spore koszty, płacił za każdą wystawę, na której powoli zdobywał uprawnienia, za opiekę weterynaryjną, za dobrej jakości karmy, za wszystkie niezbędne, a nawet i dodatkowe badania, a to wszystko kosztuje. Tak więc Hodowla wcale nie jest źródłem dobrego zarobku, tylko pasją, do której często jeszcze trzeba dopłacać, bo niekiedy nawet i po sprzedaży wszystkich szczeniąt nie zwrócą się wszystkie poniesione wcześniej koszty. Oczywiście nie znaczy to, że każdy hodowca jest "święty" i nie liczy się dla niego kasa, celowo napisałam w poprzednim zdaniu Hodowla przez duże "H", bo, nie oszukujmy się, i wśród związkowych hodowli możemy natrafić na mniej uczciwych ludzi. Dlatego też szukając psa rasowego, po pierwsze, powinniśmy szukać psa z papierami, bo tylko wtedy mamy pewność, że w 100% jest przedstawicielem danej rasy, a nie tylko wygląda na "rasowego"; po drugie, powinniśmy szukać dobrego Hodowcy, bo tylko wtedy możemy mieć pewność, że kierował się tym, aby rozmnażać psy zdrowe, przebadane, o odpowiedniej psychice czy użytkowości oraz dobierał pary tak, aby zminimalizować ryzyko chorób dziedzicznych, będziemy mieć też pewność, że w każdej chwili możemy zwrócić się do Hodowcy z prośbą o porady np. w kwestii pielęgnacji czy żywienia, itp.
Oczywiste jest to, że rodowód nie da nam stuprocentowej gwarancji na to, że nasz pies na nic poważnego nie zachoruje, ale przynajmniej wiemy, że dobry Hodowca zrobił wszystko, aby wszelkie ryzyko chorób zminimalizować; natomiast takie psy bez papierów lub bez uprawnień hodowlanych zazwyczaj rozmnażane są "jak leci" - wystarczy suka z cieczką i pierwszy lepszy pies o podobnym wyglądzie i już mamy kolejny miocik. Gwarancją zaś w rodowodowym psie, i to taką stuprocentową, jest to, że jest on rasowy, a nie tylko podobny do danej rasy.
A dlaczego rozmnażanie bez papierów jest złe? Po pierwsze, nieznający R=R kupujący są oszukiwani, bo sprzedaje się im nierasowego psa jako "rasowego", czyli po prostu płacą nawet kilkaset złotych za kundelka w typie rasy; a po drugie, w schroniskach (czy też po prostu na ulicach) ląduje coraz więcej niechcianych zwierząt, więc po co jeszcze domnażać kolejne kundelki, których i tak każdego roku rodzi się całe mnóstwo?

Tak więc dobrze by było zapamiętać i przekazywać tą wiedzę:
Nie ma czegoś takiego jak pojęcie "rasowy bez rodowodu", bo RASOWY=RODOWODOWY!
Polecam do poczytania stronę STOP pseudohodowcom!