Dlaczego BARF?
No właśnie, skąd w ogóle wziął się pomysł na zmianę psiej diety? Oskar nie jest ani niejadkiem (a wręcz przeciwnie - "odkurzaczem" do jedzenia), ani nie ma żadnych problemów pokarmowych (ma wręcz "żelazny" żołądek). Przeszedł już przeróżne sposoby żywienia - było jedzenie gotowane, pod postacią jakichś ścinków i okrawków albo takiego mięsa dla psów w "kiełbaskach", mieszanych z makaronem, ryżem lub kaszą; były też suche karmy, od tych zwyczajnych "marketówek", po te lepszej jakości. Od kilku ostatnich lat jadał głównie suchą karmę, oczywiście tę lepszej jakości, którą zamawiałam w internetowych sklepach zoologicznych. Dosyć wygodny sposób żywienia - wystarczy zamówić odpowiednią karmę, poczekać z reguły 2-3 dni, przyjąć przesyłkę od kuriera, i później, przez kolejne kilka tygodni tylko odsypywać codzienną porcję dla pieska, ze świadomością, że przecież dobrze go się karmi, bo wybieram te lepsze karmy, w których składzie na pierwszym miejscu wymieniane jest 20-30% mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. No dobrze, a co z pozostałymi składnikami? Ryż, pulpa buraczana, kukurydza, pszenica, (nie wspominając już o innych składnikach o różnych dziwnych nazwach), itp... Czy one mają dla psa jakieś konkretne wartości, czy to ma być tylko taki zapychacz? A stanowi to przecież grubo ponad połowę składu karmy... - Zaczęło mnie to coraz bardziej nurtować. A jeszcze bardziej się tym zainteresowałam, kiedy dotarłam do informacji (całkiem przypadkowo, bo znalazłam to czytając bardzo ciekawą książkę o emocjonalnym życiu zwierząt) co tak naprawdę wchodzi w skład "mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego" stosowanych do produkcji większości suchych karm. W końcu zdałam sobie sprawę, że mimo iż te karmy są tak zachwalane, takie niby super zbilansowane, to tak naprawdę, karmiąc psa tymi suchymi "bobkami", nigdy nie mam pewności, co on właściwie zjada (największy plus to chyba tylko wygoda w podawaniu takiego jedzenia, bo ani to czasu za dużo nie zajmie, ani nic się nie ubrudzi). Poza tym, jest to przecież jedzenie wysoko przetworzone. A że już wcześniej zapoznałam się z terminem "BARF" oraz z wieloma pozytywnymi opiniami na temat owej diety, powiedziałam suchym karmom "stop!". A dlaczego nie jedzenie gotowane? I dlatego, że to chyba najbardziej pracochłonne, i właściwie co w nim jest tak wartościowego dla psa? Wiele wartościowych składników po prostu się wygotowuje. A i nawet zębów pies za bardzo nie użyje, bo wszystko szybciutko połknie - dieta dobra dla bezzębnych lub mających kłopoty trawienne psów, a mój do takich nie należy ;) BARF chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu, no i w końcu zdecydowałam - kończymy ostatnio zakupiony worek karmy i zapoznamy się bliżej z surowizną. Będziemy bliżej natury ;)
Początek BARFu.
Pierwsza rzecz to było, jak już wspominałam, uzyskanie jak największej ilości informacji na temat nowej diety. Miałam na to ponad 2 miesiące, bo na tyle czasu było jeszcze karmy w worze. Tak więc pomalutku owe informacje zbierałam. Czytałam, najważniejsze wklejałam do pliku tekstowego w komputerze, żeby później to sobie wydrukować i jeszcze raz dokładnie przestudiować. Następnie, kiedy już zaczynało powoli być widać dno worka z karmą, trzeba było zacząć robić zakupy i ułożyć plan żywienia.
Chciałam zacząć od podawania surowych nieczyszczonych żołądków wołowych - na uregulowanie odpowiedniej do trawienia surowizny flory bakteryjnej w psim przewodzie pokarmowym. Niestety nie mogłam ich dostać odpowiednio wcześnie, więc zaczęliśmy od miękkich kości w postaci korpusu z kurczaka. To było takie przejście z dnia na dzień - jednego dnia Oskar skończył suchą karmę, a już następnego, ale dopiero wieczorem, dostał kurzy korpus. Zjadł z miłą chęcią i bardzo był zadowolony po takim obiadku ;)
Drugiego dnia rano również jadł korpus, a mi w ciągu dnia udało się zrobić większe zakupy i w końcu dostałam też ten wyczekiwany rarytas - wołowe żołądki (z firmy Primex - świeżo wyciągnięte, zmielone, popakowane po 1 kg i szokowo mrożone), które okazały się wielkim hitem! Odsypałam z paczki do rozmrożenia porcję na wieczór, a kiedy nastała pora posiłku, pies niemalże wciągnął je nosem, wielce uradowany z takiej pysznej i jakże "aromatycznej" przekąski - jadł cały czas machając ogonem, a później patrzył na mnie pytającym wzrokiem, czy przypadkiem jeszcze gdzieś nie schowałam mu tego dobrego jedzonka :)
Żołądki jadł jeszcze przez dwa dni, za każdym razem będąc wielce szczęśliwym, że dostał taki rarytas. I już trzeciego dnia barfowania pojawiła się pierwsza "barfowa" kupka - bardzo niewielka i łatwa do sprzątnięcia ;)
Piątego dnia, który wypadł akurat w Wigilię, rano dostał piękną indyczą szyjkę. Wcześniej postanowiłam podawać mu takie jedzenie przez jakiś czas z ręki, aby nauczył się ładnie, dokładnie gryźć, bo jest bardzo łapczywy w jedzeniu. Przy wcześniejszych korpusach całkiem dobrze poszło, tylko końcówki mu już wypuszczałam z ręki, a przy owej szyjce zdarzyła się mała katastrofa - przy końcówce, przez chwilę nieuwagi, na psi ząb razem z szyjką poszedł mój palec, polało się trochę krwi i została dość głęboka dziurka w zgięciu wskazującego palca prawej ręki, ale poza tym raczej nic poważnego, tyle tylko, że mi trochę unieruchomił ten palec na jakiś czas (i to akurat na Święta), bo póki się całkiem nie wygoi i nie zejdzie opuchlizna, nie dam rady normalnie go zginać. Zakończyliśmy więc na tym etap podawania jedzenia z ręki :P Wieczorem korpusik jadł już z miski.
Szóstego dnia rano schrupał kurze szyjki, a wieczorem dostał piękną, dość dużą jak na niego, cielęcą kostkę, z którą "walczył" ponad dwie godziny, zostawiając na koniec najtwardszą część, której już nie dał rady pogryźć.
Siódmy dzień wypadł dniem papki podrobowo-warzywno-owocowej, ze świeżo zmiksowaną w sokowirówce marchewką, pietruszką, jabłkiem i bananem i z natką pietruszki.
I tak minął pierwszy tydzień BARFowania. Pies jest bardzo zadowolony, widać, że nowa dieta mu służy, bo dobrze ją przyswaja. Będę na pewno od czasu do czasu opisywała jakie będą jej dalsze efekty :)
Na koniec jeszcze wspomnę o czasie jaki poświęca się na przygotowywanie posiłków - kiedy ma się zrobione odpowiednie zapasy, to niczym nie różni się od czasu poświęconego na suchą karmę - bo wystarczy tylko rano wyjąć z zamrażarki porcję na wieczór, a wieczorem - porcję na rano, a naprawdę nie zajmuje to więcej czasu niż odmierzenie i nasypanie suchej karmy. Czas poświęca się tylko na zakupy, które przecież i tak można zrobić przy okazji tych zwykłych domowych, no i na poporcjowanie psiego jedzenia i schowanie tychże porcji do zamrażarki. Ja jeszcze poświęcam czas na przygotowanie w sokowirówce świeżych warzyw i owoców do papki p.-w.-o. (niektórzy jednorazowo przygotowują tego więcej i mrożą kilka porcji, ja wolę warzywa i owoce podawać świeże, mrożę tylko mix podrobowy), ale to zajmuje dosłownie chwilę (dłużej się myje to urządzenie niż się przygotowuje w nim w.-o. mix :P). Wbrew pozorom, BARF nie jest taki pracochłonny jakby się to mogło wydawać. Jeśli ktoś się zastanawia nad tą właśnie dietą dla swego pupila, to polecam :)
wtorek, 27 grudnia 2011
czwartek, 22 grudnia 2011
BARF - czyli nowa dieta Oskara. Wstęp
Co to jest BARF?
BARF to skrót od Biologically Appropriate Raw Food (czyli Biologicznie Odpowiednie Surowe Jedzenie). Za twórcę tej diety uważa się dr Iana Billinghursta - australijskiego naukowca i lekarza weterynarii, według którego każde zwierzę potrzebuje diety biologicznie odpowiedniej dla swojego gatunku. BARF polega na podawaniu psu surowego, nieprzetworzonego jedzenia w odpowiednich proporcjach. Posiłki nie muszą być codziennie zbilansowane, ponieważ dieta bilansuje się w pewnym okresie czasu, np. w ciągu tygodnia, w zależności jak ułożymy jadłospis.
Z BARFu płynie wiele korzyści - m.in. lepszy stan zdrowia zwierzęcia, czyste zęby, na których nie osadza się kamień, brak brzydkiego zapachu z pyska, zdrowa skóra, ładniejsza sierść, zdecydowanie lepsza przyswajalność jedzenia, czego dowodem są dużo mniejsze i bardziej zwarte odchody. Wymieniać można by było jeszcze wiele zalet, a najlepiej zajrzeć na fora poświęcone tematowi BARFu, gdzie wypowiadają się opiekunowie psów karmionych tą dietą (polecam forum na dogomanii) :)
Wiele osób mówi, że BARF to nawet nie po prostu kolejny sposób żywienia psa - to cała filozofia ;)
BARF w liczbach.
Wspomniane wyżej proporcje surowego jedzenia, wg twórcy BARFu, wyglądają następująco: 60% to surowe kości z mięsem (np. korpusy drobiowe, szyje, skrzydełka drobiowe, kości schabowe, żeberka, ogony, mostki, itp.; przy czym powinny przeważać kości miękkie nad twardszymi); 10% to podroby (raczej wszystkie z wyłączeniem podrobów wieprzowych, w których może występować wirus choroby Aujeszkyego - niegroźnej dla człowieka, a śmiertelnej dla zwierząt); 15% to warzywa, 5% to owoce (warzywa i owoce należy podawać zmiksowane, bo takie są dla psa najbardziej przyswajalne, można je łączyć z podrobami i podawać taką papkę podrobowo-warzywno-owocową); i ostatnie 10% to różnego rodzaju dodatki (takie jak: jajko, twaróg, kefir lub jogurt naturalny bez cukru, oleje, algi, miód, siemię lniane). Oczywiście nie trzeba wszystkich składników podawać codziennie, bo jak już wspomniałam dieta dobrze bilansuje się w ciągu kilku dni, najlepiej rozłożyć to np. w ciągu tygodnia, wiele jadłospisów ułożonych przez bardziej doświadczone osoby można znaleźć również na tematycznych forach internetowych (również na wspomnianej już dogomanii).
Natomiast co do ilości jedzenia, podawane granice dla dorosłych zdrowych psów to 2-3% masy ciała psa, a u ras północnych nawet mniej, bo 1-2%, ale tak naprawdę wiele zależy od cech osobniczych psa, niektóre spokojnie mieszczą się w tych przedziałach, a inne potrzebują więcej (nawet do 5%). Należy obserwować psa - i jeśli chudnie, to zwiększyć dawkę, a jeśli tyje to oczywiście ją zmniejszyć.
W różnych artykułach na temat BARFu mogą pojawiać się nieco inne liczby, bo są też jeszcze inne szkoły BARFu, np. plan żywienia ułożony przez Jana Bo Larsena. Ja opisałam te proporcje, które będę stosowała w żywieniu swojego psa :)
Przed rozpoczęciem takiej diety, jeśli pies długo karmiony był innym jedzeniem, należy jak najwięcej na temat BARFu się dowiedzieć, aby niczego ważnego nie przeoczyć.
Ja na przykład, kiedy zainteresowałam się tą ciekawą dietą i zaczęłam poważnie myśleć nad jej zastosowaniem, przez ponad 2 miesiące przyswajałam informacje na temat BARFu, czytając obszerne opisy tego sposobu żywienia i przeglądając tematyczne forum na dogomanii, gdzie inni "barfiarze" wymieniają się swoimi doświadczeniami (swoją drogą i ja niedawno dołączyłam do ich grona ;)).
W następnym poście opiszę jak wyglądają początki BARFu u Oskara :) A już teraz zdradzę, że jest bardzo szczęśliwy ;)
BARF to skrót od Biologically Appropriate Raw Food (czyli Biologicznie Odpowiednie Surowe Jedzenie). Za twórcę tej diety uważa się dr Iana Billinghursta - australijskiego naukowca i lekarza weterynarii, według którego każde zwierzę potrzebuje diety biologicznie odpowiedniej dla swojego gatunku. BARF polega na podawaniu psu surowego, nieprzetworzonego jedzenia w odpowiednich proporcjach. Posiłki nie muszą być codziennie zbilansowane, ponieważ dieta bilansuje się w pewnym okresie czasu, np. w ciągu tygodnia, w zależności jak ułożymy jadłospis.
Z BARFu płynie wiele korzyści - m.in. lepszy stan zdrowia zwierzęcia, czyste zęby, na których nie osadza się kamień, brak brzydkiego zapachu z pyska, zdrowa skóra, ładniejsza sierść, zdecydowanie lepsza przyswajalność jedzenia, czego dowodem są dużo mniejsze i bardziej zwarte odchody. Wymieniać można by było jeszcze wiele zalet, a najlepiej zajrzeć na fora poświęcone tematowi BARFu, gdzie wypowiadają się opiekunowie psów karmionych tą dietą (polecam forum na dogomanii) :)
Wiele osób mówi, że BARF to nawet nie po prostu kolejny sposób żywienia psa - to cała filozofia ;)
BARF w liczbach.
Wspomniane wyżej proporcje surowego jedzenia, wg twórcy BARFu, wyglądają następująco: 60% to surowe kości z mięsem (np. korpusy drobiowe, szyje, skrzydełka drobiowe, kości schabowe, żeberka, ogony, mostki, itp.; przy czym powinny przeważać kości miękkie nad twardszymi); 10% to podroby (raczej wszystkie z wyłączeniem podrobów wieprzowych, w których może występować wirus choroby Aujeszkyego - niegroźnej dla człowieka, a śmiertelnej dla zwierząt); 15% to warzywa, 5% to owoce (warzywa i owoce należy podawać zmiksowane, bo takie są dla psa najbardziej przyswajalne, można je łączyć z podrobami i podawać taką papkę podrobowo-warzywno-owocową); i ostatnie 10% to różnego rodzaju dodatki (takie jak: jajko, twaróg, kefir lub jogurt naturalny bez cukru, oleje, algi, miód, siemię lniane). Oczywiście nie trzeba wszystkich składników podawać codziennie, bo jak już wspomniałam dieta dobrze bilansuje się w ciągu kilku dni, najlepiej rozłożyć to np. w ciągu tygodnia, wiele jadłospisów ułożonych przez bardziej doświadczone osoby można znaleźć również na tematycznych forach internetowych (również na wspomnianej już dogomanii).
Natomiast co do ilości jedzenia, podawane granice dla dorosłych zdrowych psów to 2-3% masy ciała psa, a u ras północnych nawet mniej, bo 1-2%, ale tak naprawdę wiele zależy od cech osobniczych psa, niektóre spokojnie mieszczą się w tych przedziałach, a inne potrzebują więcej (nawet do 5%). Należy obserwować psa - i jeśli chudnie, to zwiększyć dawkę, a jeśli tyje to oczywiście ją zmniejszyć.
W różnych artykułach na temat BARFu mogą pojawiać się nieco inne liczby, bo są też jeszcze inne szkoły BARFu, np. plan żywienia ułożony przez Jana Bo Larsena. Ja opisałam te proporcje, które będę stosowała w żywieniu swojego psa :)
Przed rozpoczęciem takiej diety, jeśli pies długo karmiony był innym jedzeniem, należy jak najwięcej na temat BARFu się dowiedzieć, aby niczego ważnego nie przeoczyć.
Ja na przykład, kiedy zainteresowałam się tą ciekawą dietą i zaczęłam poważnie myśleć nad jej zastosowaniem, przez ponad 2 miesiące przyswajałam informacje na temat BARFu, czytając obszerne opisy tego sposobu żywienia i przeglądając tematyczne forum na dogomanii, gdzie inni "barfiarze" wymieniają się swoimi doświadczeniami (swoją drogą i ja niedawno dołączyłam do ich grona ;)).
W następnym poście opiszę jak wyglądają początki BARFu u Oskara :) A już teraz zdradzę, że jest bardzo szczęśliwy ;)
środa, 19 października 2011
O wystawach słów kilka
Powoli już dobiega końca sezon wystaw 2011. W tym roku byłam, jak zwykle, na wystawie białostockiej, którą niedawno opisywałam. A teraz napiszę coś na temat tego, jak się odbywają wystawy psów w Polsce, z jakimi pojęciami czy popularnymi skrótami możemy się w tym temacie spotkać i co one oznaczają.
Dodam, że piszę o wystawach organizowanych przez Związek Kynologiczny w Polsce.
Zacznijmy od rodzajów wystaw - organizowane są:
- wystawy międzynarodowe (FCI) z prawem przyznawania CACIB,
- wystawy krajowe,
- wystawy klubowe,
- wystawy championów.
A organizują je Zarządy Oddziałów i Kluby Ras ZKwP.
Na wystawy oczywiście mogą być zgłaszane psy rasowe (posiadające rodowód, ewentualnie metrykę, jeśli rodowód jest jeszcze w przygotowaniu), zarejestrowane w ZKwP lub w innych organizacjach kynologicznych uznanych przez FCI.
Przez organizatora zapraszani są sędziowie kynologiczni z odpowiednimi uprawnieniami, którzy na danej wystawie będą oceniali poszczególne rasy czy klasy psów.
Minimalny wiek wystawianego psa to 3 miesiące. W zależności od wieku, a później też i od innych czynników (np. posiadanie odpowiedniego certyfikatu czy tytułu), psy każdej rasy mogą być wystawiane w różnych klasach. Dzielą się one następująco:
- klasa baby - psy w wieku od 3 do 6 miesięcy,
- klasa szczeniąt - psy w wieku od 6 do 9 miesięcy,
- klasa młodzieży - psy w wieku od 9 do 18 miesięcy,
- klasa pośrednia - psy w wieku od 15 do 24 miesięcy,
- klasa otwarta - psy w wieku powyżej 15 miesięcy,
- klasa użytkowa - psy w wieku powyżej 15 miesięcy, posiadające certyfikat użytkowości (ta klasa występuje tylko w rasach podlegających próbom pracy, np. rasy myśliwskie),
- klasa championów - psy posiadające tytuł championa międzynarodowego lub krajowego (klasa ta nie dotyczy championów młodzieżowych),
- klasa weteranów - psy, które ukończyły 8 lat.
Wiek psa liczy się na dzień wystawiania, czyli np. jeśli chcemy zgłosić pieska do klasy baby, to co najmniej w dniu wystawy musi on mieć skończone 3 miesiące.
Jak odbywa się wystawa?
Na terenie odbywającej się wystawy znajdziemy wydzielone odpowiednio miejsca, zwane ringami. Ringi są ponumerowane (w zależności od rodzaju wystawy, jest ich kilka lub kilkanaście) i w każdym z nich ocenianych jest zazwyczaj kilka ras psów z tej samej grupy FCI (ewentualnie, jeśli mamy do czynienia z wystawą mniejszej rangi, np. tylko jednej rasy, to w różnych ringach mogą być oceniane poszczególne klasy). Na ringu pracuje sędzia kynologiczny, sekretarz ringowy, gospodarz ringu (ewentualnie asystent kynologiczny) oraz w razie potrzeby tłumacz. Poza tymi osobami, na ringu mogą przebywać wystawcy z psami aktualnie ocenianej klasy. Każda klasa podzielona jest też według płci - najpierw oceniane są psy danej klasy, a następnie suki tej samej klasy. Sędzia ocenia danego psa na podstawie obowiązującego dla danej rasy wzorca FCI - ogląda psa w statyce i w ruchu, bada jego budowę, uzębienie, a następnie przyznaje psu ocenę, którą uzasadnia stosownym opisem, ewentualnie po porównaniu przyznaje też lokaty, certyfikaty/wnioski i tytuły. Wszystko to jest zapisywane przez sekretarza na karcie oceny psa (podpisanej przez sędziego), której oryginał wydawany jest wystawcy, zaś kopie po wystawie wędrują do stosownego Oddziału ZKwP i do Zarządu Głównego.
Każdy oceniany pies, oprócz psów z klasy baby i szczeniąt, może zdobyć jedną z ocen:
- doskonała (dosk.),
- bardzo dobra (bdb),
- dobra (db),
- dostateczna (dost.),
- dyskwalifikująca (dyskw.),
- nie do oceny (ndo).
Natomiast w klasach baby i szczeniąt możliwe oceny to:
- wybitnie obiecująca (wo),
- obiecująca (ob),
- mało obiecująca (mo).
Psy z oceną doskonałą i bardzo dobrą w danej klasie, w drodze porównania mogą uzyskać lokaty (I - IV, przy czym najpierw na lokatach ustawiane są psy z oceną dosk., a dopiero jako dalsze te z oceną bdb), a trzy najlepsze, z oceną doskonałą, jeżeli organizator przewiduje, mogą dostać też medale (złoty, srebrny, brązowy) lub rozety.
Certyfikaty/wnioski:
CWC/CAC - jest to certyfikat na wystawowego championa Polski; mogą go uzyskać na każdej wystawie, w każdej rasie, w klasie pośredniej, otwartej, użytkowej i championów, psy i suki, które otrzymały ocenę doskonałą i lokatę I w swojej klasie.
CACIB - jest to certyfikat na międzynarodowego championa piękności i międzynarodowego championa wystawowego, przyznawany na wystawie międzynarodowej; w danej rasie może go uzyskać tylko jeden pies i jedna suka, które wyłaniane są na podstawie porównania psów/suk z oceną doskonałą i lokatą I z klas pośredniej, otwartej, użytkowej i championów. Przyznanie CACIB-u jest równoznaczne z automatycznym przyznaniem CWC/CAC.
res. CACIB - czyli rezerwowy CACIB, przyznawany jest po przyznaniu CACIB-u, w drodze dalszego porównania, gdzie na miejsce wyróżnionego już psa/suki wchodzi drugi doskonały pies/suka z tej samej klasy co zwycięzca; res. CACIB może być przekształcony w CACIB, jeśli pies, który zdobył CACIB posiada już tytuł Międzynarodowego Championa Piękności lub Wystawowego lub jeśli już spełniał warunki potrzebne do posiadania tego tytułu lub gdy ten CACIB nie zostanie zatwierdzony przez FCI.
Tytuły (i ich skróty):
- przyznawane w ringu:
Najlepsze Baby w Rasie (NBwR) - może zostać wybrane w drodze porównania psa i suki z ocenami wybitnie obiecującymi i pierwszymi lokatami z klasy baby,
Najlepsze Szczenię w Rasie (NSZwR) - może zostać wybrane w drodze porównania psa i suki z ocenami wybitnie obiecującymi i pierwszymi lokatami z klasy szczeniąt,
Zwycięzca Młodzieży (Zw. Mł./ BOS Junior) - tytuł ten może otrzymać w każdej rasie pies i suka, które w klasie młodzieży uzyskały ocenę doskonałą i lokatę pierwszą,
Najlepszy Junior w Rasie (NJwR/ BOB Junior) - może zostać wybrany w drodze porównania Zwycięzców Młodzieży psa i suki,
Zwycięzca albo Najlepszy Dorosły Pies/Suka w Rasie (Zw./ BOS - Best of Sex) - może zostać wybrany w drodze porównania spośród psów/suk z ocenami doskonałymi i pierwszymi lokatami z klas pośredniej, otwartej, użytkowej i championów,
Najlepszy Weteran w Rasie (NWwR) - może zostać wybrany w drodze porównania psa i suki z ocenami doskonałymi i pierwszymi lokatami z klasy weteranów,
Zwycięzca Rasy (ZR/ BOB - Best of Breed) - o ten tytuł mogą konkurować psy i suki, które na danej wystawie zdobyły tytuł "Zwycięzca Młodzieży", "Zwycięzca" oraz te, które otrzymały ocenę doskonałą i pierwszą lokatę w klasie weteranów. Tytuł przyznaje sędzia oceniający daną rasę w ringu, a jeśli tę samą rasę ocenia kilku sędziów, to przez organizatora wystawy wyznaczany jest sędzia i ring do dokonania tego wyboru.
- przyznawane w tzw. ringu honorowym, podczas konkurencji finałowych:
Najpiękniejszy Pies Ras Polskich - wybierany jest spośród psów ras polskich, które otrzymały na danej wystawie tytuł "Zwycięzca Rasy" (BOB); ciekawym wyjątkiem w tej konkurencji jest możliwość przyznania lokat od I do V, ze względu na to, że mamy dokładnie 5 rodzimych ras,
Najlepsza Para Hodowlana - wybierana spośród zgłoszonych do tej konkurencji par hodowlanych; parę stanowią pies i suka tej samej rasy, które są własnością tego samego właściciela(i),
Najlepsza Grupa Hodowlana - wybierana spośród zgłoszonych do tej konkurencji grup hodowlanych; grupę stanowią minimum 3 a maksimum 5 psów/suk tej samej rasy, o tym samym przydomku hodowlanym, nie muszą być one własnością hodowcy,
Najpiękniejszy Weteran (BIS Weteran) - zostaje wybrany spośród psów/suk, które w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Weterana i tym samym nominację do konkurencji finałowych,
Najpiękniejsze Baby (BIS Baby) - zostaje wybrane spośród psów/suk, które w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Baby i tym samym nominację do konkurencji finałowych,
Najpiękniejsze Szczenię (BIS Puppy) - zostaje wybrane spośród psów/suk, które w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Szczenięcia i tym samym nominację do konkurencji finałowych,
Najpiękniejszy Junior Wystawy (NJW/ BIS Junior) - zostaje wybrany spośród psów/suk, które na danej wystawie w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Juniora i tym samym nominację do konkurencji finałowych; najpierw sędzia wybiera wśród najlepszych juniorów od 0 do 3 finalistów z każdej grupy FCI, a następnie, gdy już zakończy wybór finalistów z poszczególnych grup, przystępuje do wyboru spośród nich zwycięzcy (wybierając i ustawiając 4 psy na lokatach I-IV); jeśli wystawa trwa dłużej niż 1 dzień, w ostatnim dniu organizator może zorganizować porównanie zwycięzców z poszczególnych dni,
Zwycięzca Grupy (ZG/ BOG - Best of Group) - zostaje wybrany spośród psów/suk, które na danej wystawie zdobyły tytuł Zwycięzcy Rasy (BOB) i należą do tej samej grupy FCI, sędzia wybiera 4 najlepsze i ustawia je na lokatach I-IV,
Najpiękniejszy Pies Wystawy (NPW/ BIS - Best in Show) - wybierany jest spośród zwycięzców poszczególnych grup (BOG); jeśli wystawa trwa dłużej niż 1 dzień, wyboru tego dokonuje się ostatniego dnia, na koniec wystawy, spośród zwycięzców wszystkich 10 grup FCI sędzia wybiera 4 najlepsze psy/suki i ustawia je na lokatach I-IV; na wystawach, na których wystawiane są psy z jednej grupy FCI nie ma wyboru BOG, a zamiast tego, od razu wybierany jest BIS.
- przyznawane tylko na jednej wystawie międzynarodowej:
Młodzieżowy Zwycięzca Polski (Mł. Zw. PL) - tytuł przyznawany tylko na jednej wystawie międzynarodowej w roku, z podaniem miasta i roku, uzyskuje go pies i suka, według zasad odpowiadających przyznawaniu tytułu Zw. Mł.,
Zwycięzca Polski (Zw. PL) - tytuł przyznawany tylko na jednej wystawie międzynarodowej w roku, z podaniem miasta i roku, uzyskuje go pies i suka, według zasad odpowiadających przyznawaniu tytułu Zw. (BOS).
- przyznawane tylko na wystawach klubowych:
Młodzieżowy Zwycięzca Klubu (Mł. Zw. Kl.) - może zostać przyznany psu i suce na wystawach klubowych, według zasad ustalonych przez Kluby,
Zwycięzca Klubu (Zw. Kl.) - jak wyżej
Najlepszy Reproduktor - do tej konkurencji musi być przedstawione zgłoszone na tę samą wystawę potomstwo (minimum 4 potomków, pochodzących z co najmniej 2 skojarzeń) psa ubiegającego się o ten tytuł,
Najlepsza Suka Hodowlana - do konkurencji musi być przedstawione również zgłoszone na tę samą wystawę potomstwo (minimum 4 potomków, pochodzących z co najmniej 2 skojarzeń) suki ubiegającej się o ten tytuł,
Najlepsza Hodowla - do konkurencji przedstawione muszą być psy/suki o tym samym przydomku hodowlanym - minimum 4 przedstawicieli rasy zgłoszonych na daną wystawę.
- przyznawane tylko na wystawach championów:
Zwycięzca Wystawy Championów - może otrzymać w każdej rasie pies i suka na wystawie championów (z podaniem miasta i roku); konkurują tu psy (suki) z tytułami: Międzynarodowego Championa Piękności, Championa oraz Młodzieżowego Championa (w okresie pierwszego roku po uzyskaniu tego tytułu) danego kraju.
Championaty:
- krajowe:
Młodzieżowy Champion Polski (Mł. Ch. PL) - tytuł, który może być przyznany na podstawie 3-krotnie uzyskanego tytułu Zw. Mł., od 3 różnych sędziów; przynajmniej jeden z tytułów musi zostać przyznany na wystawie klubowej lub międzynarodowej; nie jest wymagany określony przedział czasu między tytułami,
Champion Polski (Ch. PL) - podstawą do otrzymania tego tytułu jest uzyskanie trzech CWC/CAC od trzech różnych sędziów, w tym co najmniej jeden na wystawie klubowej lub międzynarodowej, pod warunkiem, że między pierwszym a ostatnim wnioskiem upłynęło co najmniej 6 miesięcy,
- międzynarodowe:
Międzynarodowy Champion Piękności (C.I.B.) - jeśli rasa nie podlega próbom pracy, to tytuł ten mogą otrzymać psy, które uzyskały 4 certyfikaty CACIB w 3 różnych krajach, od 3 różnych sędziów, w minimalnym odstępie 1 rok i 1 dzień; jeśli rasa podlega próbom pracy, to do uzyskania tytułu wymagane są: 2 certyfikaty CACIB w 2 różnych krajach, od 2 różnych sędziów, pomiędzy pierwszym a ostatnim wnioskiem CACIB musi upłynąć przynajmniej 1 rok i 1 dzień, co najmniej trzecia lokata lub ocena dobra podczas konkursów, na których przyznawany jest wniosek na Championat Pracy Krajowy (CPC), jeśli próby oceniane są za pomocą punktów, zamiast oceny bierze się pod uwagę ilość pkt - pies musi uzyskać co najmniej 75% możliwych punktów, wyjątkiem są foksteriery i psy użytkowe - więcej o tych wymogach można przeczytać w odpowiednich regulaminach,
Międzynarodowy Champion Wystawowy (C.I.E.) - tytuł, który może zostać przyznany psom ras poddawanych próbom pracy, wymagane do uzyskania go są: 4 wnioski CACIB uzyskane w 3 krajach od 3 różnych sędziów, pomiędzy pierwszym a ostatnim wnioskiem musi upłynąć przynajmniej 1 rok i 1 dzień.
Dodam, że piszę o wystawach organizowanych przez Związek Kynologiczny w Polsce.
Zacznijmy od rodzajów wystaw - organizowane są:
- wystawy międzynarodowe (FCI) z prawem przyznawania CACIB,
- wystawy krajowe,
- wystawy klubowe,
- wystawy championów.
A organizują je Zarządy Oddziałów i Kluby Ras ZKwP.
Na wystawy oczywiście mogą być zgłaszane psy rasowe (posiadające rodowód, ewentualnie metrykę, jeśli rodowód jest jeszcze w przygotowaniu), zarejestrowane w ZKwP lub w innych organizacjach kynologicznych uznanych przez FCI.
Przez organizatora zapraszani są sędziowie kynologiczni z odpowiednimi uprawnieniami, którzy na danej wystawie będą oceniali poszczególne rasy czy klasy psów.
Minimalny wiek wystawianego psa to 3 miesiące. W zależności od wieku, a później też i od innych czynników (np. posiadanie odpowiedniego certyfikatu czy tytułu), psy każdej rasy mogą być wystawiane w różnych klasach. Dzielą się one następująco:
- klasa baby - psy w wieku od 3 do 6 miesięcy,
- klasa szczeniąt - psy w wieku od 6 do 9 miesięcy,
- klasa młodzieży - psy w wieku od 9 do 18 miesięcy,
- klasa pośrednia - psy w wieku od 15 do 24 miesięcy,
- klasa otwarta - psy w wieku powyżej 15 miesięcy,
- klasa użytkowa - psy w wieku powyżej 15 miesięcy, posiadające certyfikat użytkowości (ta klasa występuje tylko w rasach podlegających próbom pracy, np. rasy myśliwskie),
- klasa championów - psy posiadające tytuł championa międzynarodowego lub krajowego (klasa ta nie dotyczy championów młodzieżowych),
- klasa weteranów - psy, które ukończyły 8 lat.
Wiek psa liczy się na dzień wystawiania, czyli np. jeśli chcemy zgłosić pieska do klasy baby, to co najmniej w dniu wystawy musi on mieć skończone 3 miesiące.
Jak odbywa się wystawa?
Na terenie odbywającej się wystawy znajdziemy wydzielone odpowiednio miejsca, zwane ringami. Ringi są ponumerowane (w zależności od rodzaju wystawy, jest ich kilka lub kilkanaście) i w każdym z nich ocenianych jest zazwyczaj kilka ras psów z tej samej grupy FCI (ewentualnie, jeśli mamy do czynienia z wystawą mniejszej rangi, np. tylko jednej rasy, to w różnych ringach mogą być oceniane poszczególne klasy). Na ringu pracuje sędzia kynologiczny, sekretarz ringowy, gospodarz ringu (ewentualnie asystent kynologiczny) oraz w razie potrzeby tłumacz. Poza tymi osobami, na ringu mogą przebywać wystawcy z psami aktualnie ocenianej klasy. Każda klasa podzielona jest też według płci - najpierw oceniane są psy danej klasy, a następnie suki tej samej klasy. Sędzia ocenia danego psa na podstawie obowiązującego dla danej rasy wzorca FCI - ogląda psa w statyce i w ruchu, bada jego budowę, uzębienie, a następnie przyznaje psu ocenę, którą uzasadnia stosownym opisem, ewentualnie po porównaniu przyznaje też lokaty, certyfikaty/wnioski i tytuły. Wszystko to jest zapisywane przez sekretarza na karcie oceny psa (podpisanej przez sędziego), której oryginał wydawany jest wystawcy, zaś kopie po wystawie wędrują do stosownego Oddziału ZKwP i do Zarządu Głównego.
Każdy oceniany pies, oprócz psów z klasy baby i szczeniąt, może zdobyć jedną z ocen:
- doskonała (dosk.),
- bardzo dobra (bdb),
- dobra (db),
- dostateczna (dost.),
- dyskwalifikująca (dyskw.),
- nie do oceny (ndo).
Natomiast w klasach baby i szczeniąt możliwe oceny to:
- wybitnie obiecująca (wo),
- obiecująca (ob),
- mało obiecująca (mo).
Psy z oceną doskonałą i bardzo dobrą w danej klasie, w drodze porównania mogą uzyskać lokaty (I - IV, przy czym najpierw na lokatach ustawiane są psy z oceną dosk., a dopiero jako dalsze te z oceną bdb), a trzy najlepsze, z oceną doskonałą, jeżeli organizator przewiduje, mogą dostać też medale (złoty, srebrny, brązowy) lub rozety.
Certyfikaty/wnioski:
CWC/CAC - jest to certyfikat na wystawowego championa Polski; mogą go uzyskać na każdej wystawie, w każdej rasie, w klasie pośredniej, otwartej, użytkowej i championów, psy i suki, które otrzymały ocenę doskonałą i lokatę I w swojej klasie.
CACIB - jest to certyfikat na międzynarodowego championa piękności i międzynarodowego championa wystawowego, przyznawany na wystawie międzynarodowej; w danej rasie może go uzyskać tylko jeden pies i jedna suka, które wyłaniane są na podstawie porównania psów/suk z oceną doskonałą i lokatą I z klas pośredniej, otwartej, użytkowej i championów. Przyznanie CACIB-u jest równoznaczne z automatycznym przyznaniem CWC/CAC.
res. CACIB - czyli rezerwowy CACIB, przyznawany jest po przyznaniu CACIB-u, w drodze dalszego porównania, gdzie na miejsce wyróżnionego już psa/suki wchodzi drugi doskonały pies/suka z tej samej klasy co zwycięzca; res. CACIB może być przekształcony w CACIB, jeśli pies, który zdobył CACIB posiada już tytuł Międzynarodowego Championa Piękności lub Wystawowego lub jeśli już spełniał warunki potrzebne do posiadania tego tytułu lub gdy ten CACIB nie zostanie zatwierdzony przez FCI.
Tytuły (i ich skróty):
- przyznawane w ringu:
Najlepsze Baby w Rasie (NBwR) - może zostać wybrane w drodze porównania psa i suki z ocenami wybitnie obiecującymi i pierwszymi lokatami z klasy baby,
Najlepsze Szczenię w Rasie (NSZwR) - może zostać wybrane w drodze porównania psa i suki z ocenami wybitnie obiecującymi i pierwszymi lokatami z klasy szczeniąt,
Zwycięzca Młodzieży (Zw. Mł./ BOS Junior) - tytuł ten może otrzymać w każdej rasie pies i suka, które w klasie młodzieży uzyskały ocenę doskonałą i lokatę pierwszą,
Najlepszy Junior w Rasie (NJwR/ BOB Junior) - może zostać wybrany w drodze porównania Zwycięzców Młodzieży psa i suki,
Zwycięzca albo Najlepszy Dorosły Pies/Suka w Rasie (Zw./ BOS - Best of Sex) - może zostać wybrany w drodze porównania spośród psów/suk z ocenami doskonałymi i pierwszymi lokatami z klas pośredniej, otwartej, użytkowej i championów,
Najlepszy Weteran w Rasie (NWwR) - może zostać wybrany w drodze porównania psa i suki z ocenami doskonałymi i pierwszymi lokatami z klasy weteranów,
Zwycięzca Rasy (ZR/ BOB - Best of Breed) - o ten tytuł mogą konkurować psy i suki, które na danej wystawie zdobyły tytuł "Zwycięzca Młodzieży", "Zwycięzca" oraz te, które otrzymały ocenę doskonałą i pierwszą lokatę w klasie weteranów. Tytuł przyznaje sędzia oceniający daną rasę w ringu, a jeśli tę samą rasę ocenia kilku sędziów, to przez organizatora wystawy wyznaczany jest sędzia i ring do dokonania tego wyboru.
- przyznawane w tzw. ringu honorowym, podczas konkurencji finałowych:
Najpiękniejszy Pies Ras Polskich - wybierany jest spośród psów ras polskich, które otrzymały na danej wystawie tytuł "Zwycięzca Rasy" (BOB); ciekawym wyjątkiem w tej konkurencji jest możliwość przyznania lokat od I do V, ze względu na to, że mamy dokładnie 5 rodzimych ras,
Najlepsza Para Hodowlana - wybierana spośród zgłoszonych do tej konkurencji par hodowlanych; parę stanowią pies i suka tej samej rasy, które są własnością tego samego właściciela(i),
Najlepsza Grupa Hodowlana - wybierana spośród zgłoszonych do tej konkurencji grup hodowlanych; grupę stanowią minimum 3 a maksimum 5 psów/suk tej samej rasy, o tym samym przydomku hodowlanym, nie muszą być one własnością hodowcy,
Najpiękniejszy Weteran (BIS Weteran) - zostaje wybrany spośród psów/suk, które w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Weterana i tym samym nominację do konkurencji finałowych,
Najpiękniejsze Baby (BIS Baby) - zostaje wybrane spośród psów/suk, które w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Baby i tym samym nominację do konkurencji finałowych,
Najpiękniejsze Szczenię (BIS Puppy) - zostaje wybrane spośród psów/suk, które w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Szczenięcia i tym samym nominację do konkurencji finałowych,
Najpiękniejszy Junior Wystawy (NJW/ BIS Junior) - zostaje wybrany spośród psów/suk, które na danej wystawie w swojej rasie otrzymały tytuł Najlepszego Juniora i tym samym nominację do konkurencji finałowych; najpierw sędzia wybiera wśród najlepszych juniorów od 0 do 3 finalistów z każdej grupy FCI, a następnie, gdy już zakończy wybór finalistów z poszczególnych grup, przystępuje do wyboru spośród nich zwycięzcy (wybierając i ustawiając 4 psy na lokatach I-IV); jeśli wystawa trwa dłużej niż 1 dzień, w ostatnim dniu organizator może zorganizować porównanie zwycięzców z poszczególnych dni,
Zwycięzca Grupy (ZG/ BOG - Best of Group) - zostaje wybrany spośród psów/suk, które na danej wystawie zdobyły tytuł Zwycięzcy Rasy (BOB) i należą do tej samej grupy FCI, sędzia wybiera 4 najlepsze i ustawia je na lokatach I-IV,
Najpiękniejszy Pies Wystawy (NPW/ BIS - Best in Show) - wybierany jest spośród zwycięzców poszczególnych grup (BOG); jeśli wystawa trwa dłużej niż 1 dzień, wyboru tego dokonuje się ostatniego dnia, na koniec wystawy, spośród zwycięzców wszystkich 10 grup FCI sędzia wybiera 4 najlepsze psy/suki i ustawia je na lokatach I-IV; na wystawach, na których wystawiane są psy z jednej grupy FCI nie ma wyboru BOG, a zamiast tego, od razu wybierany jest BIS.
- przyznawane tylko na jednej wystawie międzynarodowej:
Młodzieżowy Zwycięzca Polski (Mł. Zw. PL) - tytuł przyznawany tylko na jednej wystawie międzynarodowej w roku, z podaniem miasta i roku, uzyskuje go pies i suka, według zasad odpowiadających przyznawaniu tytułu Zw. Mł.,
Zwycięzca Polski (Zw. PL) - tytuł przyznawany tylko na jednej wystawie międzynarodowej w roku, z podaniem miasta i roku, uzyskuje go pies i suka, według zasad odpowiadających przyznawaniu tytułu Zw. (BOS).
- przyznawane tylko na wystawach klubowych:
Młodzieżowy Zwycięzca Klubu (Mł. Zw. Kl.) - może zostać przyznany psu i suce na wystawach klubowych, według zasad ustalonych przez Kluby,
Zwycięzca Klubu (Zw. Kl.) - jak wyżej
Najlepszy Reproduktor - do tej konkurencji musi być przedstawione zgłoszone na tę samą wystawę potomstwo (minimum 4 potomków, pochodzących z co najmniej 2 skojarzeń) psa ubiegającego się o ten tytuł,
Najlepsza Suka Hodowlana - do konkurencji musi być przedstawione również zgłoszone na tę samą wystawę potomstwo (minimum 4 potomków, pochodzących z co najmniej 2 skojarzeń) suki ubiegającej się o ten tytuł,
Najlepsza Hodowla - do konkurencji przedstawione muszą być psy/suki o tym samym przydomku hodowlanym - minimum 4 przedstawicieli rasy zgłoszonych na daną wystawę.
- przyznawane tylko na wystawach championów:
Zwycięzca Wystawy Championów - może otrzymać w każdej rasie pies i suka na wystawie championów (z podaniem miasta i roku); konkurują tu psy (suki) z tytułami: Międzynarodowego Championa Piękności, Championa oraz Młodzieżowego Championa (w okresie pierwszego roku po uzyskaniu tego tytułu) danego kraju.
Championaty:
- krajowe:
Młodzieżowy Champion Polski (Mł. Ch. PL) - tytuł, który może być przyznany na podstawie 3-krotnie uzyskanego tytułu Zw. Mł., od 3 różnych sędziów; przynajmniej jeden z tytułów musi zostać przyznany na wystawie klubowej lub międzynarodowej; nie jest wymagany określony przedział czasu między tytułami,
Champion Polski (Ch. PL) - podstawą do otrzymania tego tytułu jest uzyskanie trzech CWC/CAC od trzech różnych sędziów, w tym co najmniej jeden na wystawie klubowej lub międzynarodowej, pod warunkiem, że między pierwszym a ostatnim wnioskiem upłynęło co najmniej 6 miesięcy,
- międzynarodowe:
Międzynarodowy Champion Piękności (C.I.B.) - jeśli rasa nie podlega próbom pracy, to tytuł ten mogą otrzymać psy, które uzyskały 4 certyfikaty CACIB w 3 różnych krajach, od 3 różnych sędziów, w minimalnym odstępie 1 rok i 1 dzień; jeśli rasa podlega próbom pracy, to do uzyskania tytułu wymagane są: 2 certyfikaty CACIB w 2 różnych krajach, od 2 różnych sędziów, pomiędzy pierwszym a ostatnim wnioskiem CACIB musi upłynąć przynajmniej 1 rok i 1 dzień, co najmniej trzecia lokata lub ocena dobra podczas konkursów, na których przyznawany jest wniosek na Championat Pracy Krajowy (CPC), jeśli próby oceniane są za pomocą punktów, zamiast oceny bierze się pod uwagę ilość pkt - pies musi uzyskać co najmniej 75% możliwych punktów, wyjątkiem są foksteriery i psy użytkowe - więcej o tych wymogach można przeczytać w odpowiednich regulaminach,
Międzynarodowy Champion Wystawowy (C.I.E.) - tytuł, który może zostać przyznany psom ras poddawanych próbom pracy, wymagane do uzyskania go są: 4 wnioski CACIB uzyskane w 3 krajach od 3 różnych sędziów, pomiędzy pierwszym a ostatnim wnioskiem musi upłynąć przynajmniej 1 rok i 1 dzień.
wtorek, 13 września 2011
Wystawa psów rasowych w Białymstoku
Dwa tygodnie temu, w ostatni sierpniowy weekend (27-28.08.2011), w Białymstoku odbyła się V Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych (a oprócz tego odbyły się również: 27.08. - II Krajowa Wystawa Terierów, zaś 28.08. - I Krajowa Wystawa 2. Grupy FCI). Ja od samego początku, czyli od 2007 roku, jestem stałą bywalczynią białostockich międzynarodówek (a więc rokrocznie ostatni weekend sierpnia mam zajęty ;)), także nie mogło mnie tam zabraknąć i tym razem :) Ponadto, w zeszłym roku, jak również i w tym, zaangażowałam się do pomocy przy organizacji wystawy, zgłaszając się na sekretarza ringowego. W skrócie - moja praca polegała na wypełnianiu kart ocen psów. W zeszłym roku pracowałam z Panią Lizbeth Mach, sędziną ze Szwajcarii, która pierwszego dnia oceniała kilka ras molosów (czyli psy z 2. grupy FCI), a drugiego dnia kilka ras chartów (czyli psy z grupy 10. FCI). Natomiast na tegorocznej wystawie wyraziłam chęć pracy z konkretnym sędzią. Zgadnijcie z jakim? ;) Oczywiście, że z tym, który miał oceniać flat coated retrievery! :D Nie brałam pod uwagę innej opcji, jak tylko znaleźć się na "flacim" ringu :) I takim oto sposobem, w tym roku pracowałam z Panem Zoranem Brankovichem, sędzią z Serbii, który pierwszego dnia oceniał kilka ras z grupy 5. FCI, takie jak: chow chow, akita amerykańska, alaskan malamute, łajka zachodniosyberyjska, samoyed i syberian husky; natomiast drugiego dnia były to rasy z 8. grupy FCI: flat coated retriever, labrador retriever, płochacz niemiecki - wachtelhund i springer spaniel angielski.
Trochę moich wrażeń z tegorocznej pracy - pogodę mieliśmy bardzo ładną, bo było słonecznie, ale i wietrznie, co czasem nieco przeszkadzało; sędzia był bardzo sympatyczny, a jeśli chodzi o ocenianie psów - posiadający wieloletnie doświadczenie, bardzo konkretny i rzeczowy, surowo oceniał, opisy dawał średniej długości; tłumacz dobrze tłumaczył, ja szybciutko wszystko zapisywałam; pierwszego dnia pomocą służyła nam również asystentka kynologiczna, zaś drugiego dnia mieliśmy nieco więcej roboty i troszkę bałaganu, bo nie dostaliśmy ani asystentki ani gospodarza ringowego, ale i tak w miarę sprawnie sobie poradziliśmy.
Najbardziej wyczekiwanym przeze mnie momentem było oczywiście ocenianie flat coated retrieverów, co miało miejsce na początku drugiego dnia pracy na wystawie. Zgłoszonych na wystawę było 13 flatków, a ostatecznie przybyło ich 11. Jak można było się przekonać po ocenianiu ich przez sędziego, psiaki te reprezentowały dość wysoki poziom, gdyż większość z nich dostała ocenę doskonałą (tylko 3 dostały bardzo dobrą), został wybrany Najlepszy Junior, przyznane były 2 CACIBy (czyli certyfikaty na Międzynarodowego Championa Piękności) oraz został wybrany BOB (Best of Breed - Zwycięzca Rasy). Mnie się oczywiście wszystkie fcr-ki podobały, były zarówno te maści czarnej, jak i wątrobianej, pieski i suczki, reprezentujące klasy: młodzieży, pośrednią, otwartą i championów. Najlepszym Juniorem w rasie został pies Mildor TO TANGO, certyfikaty CACIB zdobyły - suczka EL TOSKA Black&White (Tosia, którą poznałam kilka miesięcy temu i już przedstawiałam na tym blogu :)) oraz pies Compendio SUMMER JAZZ, natomiast BOBa zgarnęła Tosia, która była też jedyną reprezentantką klasy championów.
Po zakończeniu oceniania psów w ringach, w obydwa dni odbywały się jeszcze konkurencje finałowe, takie jak: Młody Prezenter, Najlepsza Para Hodowlana, Najlepsza Grupa Hodowlana, Najpiękniejszy Pies Ras Polskich, Najpiękniejszy Weteran, Najpiękniejsze Baby, Najpiękniejsze Szczenię, Najlepszy Junior, oraz Zwycięzcy poszczególnych grup FCI. Ja oczywiście z miłą chęcią zostawałam, aby je obejrzeć. W niedzielę, w grupie 8. FCI zwyciężył cocker spaniel amerykański, a flatka Tosia zajęła 4. lokatę. Na zakończenie wystawy oczywiście odbył się wybór Zwycięzcy Wystawy, czyli Best in Show (BIS), którym została suczka rasy pudel duży czarny Huffish WHAT A WOMEN.
Na koniec kilka obrazków :)
Na pierwszym piękna Tosia, która po finale swojej grupy chwilę pozowała do zdjęć na krótkim spacerku w pobliskim parku:
Trochę moich wrażeń z tegorocznej pracy - pogodę mieliśmy bardzo ładną, bo było słonecznie, ale i wietrznie, co czasem nieco przeszkadzało; sędzia był bardzo sympatyczny, a jeśli chodzi o ocenianie psów - posiadający wieloletnie doświadczenie, bardzo konkretny i rzeczowy, surowo oceniał, opisy dawał średniej długości; tłumacz dobrze tłumaczył, ja szybciutko wszystko zapisywałam; pierwszego dnia pomocą służyła nam również asystentka kynologiczna, zaś drugiego dnia mieliśmy nieco więcej roboty i troszkę bałaganu, bo nie dostaliśmy ani asystentki ani gospodarza ringowego, ale i tak w miarę sprawnie sobie poradziliśmy.
Najbardziej wyczekiwanym przeze mnie momentem było oczywiście ocenianie flat coated retrieverów, co miało miejsce na początku drugiego dnia pracy na wystawie. Zgłoszonych na wystawę było 13 flatków, a ostatecznie przybyło ich 11. Jak można było się przekonać po ocenianiu ich przez sędziego, psiaki te reprezentowały dość wysoki poziom, gdyż większość z nich dostała ocenę doskonałą (tylko 3 dostały bardzo dobrą), został wybrany Najlepszy Junior, przyznane były 2 CACIBy (czyli certyfikaty na Międzynarodowego Championa Piękności) oraz został wybrany BOB (Best of Breed - Zwycięzca Rasy). Mnie się oczywiście wszystkie fcr-ki podobały, były zarówno te maści czarnej, jak i wątrobianej, pieski i suczki, reprezentujące klasy: młodzieży, pośrednią, otwartą i championów. Najlepszym Juniorem w rasie został pies Mildor TO TANGO, certyfikaty CACIB zdobyły - suczka EL TOSKA Black&White (Tosia, którą poznałam kilka miesięcy temu i już przedstawiałam na tym blogu :)) oraz pies Compendio SUMMER JAZZ, natomiast BOBa zgarnęła Tosia, która była też jedyną reprezentantką klasy championów.
Po zakończeniu oceniania psów w ringach, w obydwa dni odbywały się jeszcze konkurencje finałowe, takie jak: Młody Prezenter, Najlepsza Para Hodowlana, Najlepsza Grupa Hodowlana, Najpiękniejszy Pies Ras Polskich, Najpiękniejszy Weteran, Najpiękniejsze Baby, Najpiękniejsze Szczenię, Najlepszy Junior, oraz Zwycięzcy poszczególnych grup FCI. Ja oczywiście z miłą chęcią zostawałam, aby je obejrzeć. W niedzielę, w grupie 8. FCI zwyciężył cocker spaniel amerykański, a flatka Tosia zajęła 4. lokatę. Na zakończenie wystawy oczywiście odbył się wybór Zwycięzcy Wystawy, czyli Best in Show (BIS), którym została suczka rasy pudel duży czarny Huffish WHAT A WOMEN.
Na koniec kilka obrazków :)
Na pierwszym piękna Tosia, która po finale swojej grupy chwilę pozowała do zdjęć na krótkim spacerku w pobliskim parku:
Na drugim zwyciężczyni wystawy, Best in Show, czarna pudliczka Huffish WHAT A WOMEN (jako, że nie zostałam do samego końca, aby obejrzeć wybór BIS, źródłem zdjęcia, z którego powstał poniższy obrazek jest strona ZKwP Białystok - http://www.zkwp.bialystok.pl/bialystok11zdj.html):
A poniżej jeszcze taki mały mix kilku wybranych zdjęć zrobionych przeze mnie na finałach:
(takie małe sprostowanie - powyżej, przy rasach polskich, powinno być: 2. gończy polski, 5. ogar polski ;) )
sobota, 2 lipca 2011
Na sportowo - okiem widza
Jako że interesuję się bardzo psimi sportami, zapoczątkuję tym razem notki z cyklu "na sportowo" :) W postach tych będę pisać, jak się można spodziewać, o psich sportach właśnie ;)
W dzisiejszych czasach mamy naprawdę sporo możliwości na aktywne spędzanie czasu ze swoimi czworonożnymi pupilami - trenować można różne ciekawe sporty, między innymi agility, frisbee, flyball, obedience. Trenować możemy zarówno pod kątem przygotowania do zawodów w poszczególnych dziedzinach, ale również zwyczajnie dla czystej zabawy, która daje mnóstwo radości i psu i jego opiekunowi.
Ja, jak na razie z Oskarem mogę sobie pozwolić na taką zabawę w sport tylko amatorsko, na własnym podwórku, budując prowizoryczne przeszkody podobne do tych z agility, albo rzucając mu talerzyk frisbee, za którym nawet chętnie gania (a ja przy okazji uczę się różnych technik chwytów i rzutów). A kiedyś tam w przyszłości, kiedy pojawi się kolejny psiak, mam nadzieję na trenowanie agility pod kątem zawodów.
Póki co, na różnego rodzaju zawodach, na których zawitam, jestem tylko widzem i bacznie obserwuję zmagania psio-ludzkich zespołów (no i oczywiście robię sporo zdjęć). W ostatnią niedzielę, 26. czerwca, w Białymstoku odbył się Piknik Agility i na zawodach wystartowali zawodnicy z całego kraju, a nawet i z zagranicy. Ponieważ uwielbiam agility, więc skoro mam całkiem niedaleko, to z chęcią się tam wybrałam, aby i tym razem sobie pooglądać. I choć pogoda może nie do końca dopisała, bo było pochmurno i chłodno, to atmosfera zawodów i tak była ciepła i radosna :) A mnie te kolejne zawody, na których byłam widzem, zainspirowały do rozpoczęcia cyklu sportowych notek.
Dokładnie o agility zamierzam jeszcze napisać w oddzielnej notce, a dzisiaj wstawię trochę zdjęć, które udało mi się zrobić na niedzielnej imprezie. A tak w wielkim skrócie - agility to bardzo widowiskowy sport, polegający na pokonaniu przez psa toru przeszkód - każdy przebieg to coraz inne ich ustawienie, a psa na odpowiednie przeszkody kieruje przewodnik, który biegnie razem z nim.
A na poniższych zdjęciach pieski pokonujące niektóre z możliwych w agility przeszkód:
W dzisiejszych czasach mamy naprawdę sporo możliwości na aktywne spędzanie czasu ze swoimi czworonożnymi pupilami - trenować można różne ciekawe sporty, między innymi agility, frisbee, flyball, obedience. Trenować możemy zarówno pod kątem przygotowania do zawodów w poszczególnych dziedzinach, ale również zwyczajnie dla czystej zabawy, która daje mnóstwo radości i psu i jego opiekunowi.
Ja, jak na razie z Oskarem mogę sobie pozwolić na taką zabawę w sport tylko amatorsko, na własnym podwórku, budując prowizoryczne przeszkody podobne do tych z agility, albo rzucając mu talerzyk frisbee, za którym nawet chętnie gania (a ja przy okazji uczę się różnych technik chwytów i rzutów). A kiedyś tam w przyszłości, kiedy pojawi się kolejny psiak, mam nadzieję na trenowanie agility pod kątem zawodów.
Póki co, na różnego rodzaju zawodach, na których zawitam, jestem tylko widzem i bacznie obserwuję zmagania psio-ludzkich zespołów (no i oczywiście robię sporo zdjęć). W ostatnią niedzielę, 26. czerwca, w Białymstoku odbył się Piknik Agility i na zawodach wystartowali zawodnicy z całego kraju, a nawet i z zagranicy. Ponieważ uwielbiam agility, więc skoro mam całkiem niedaleko, to z chęcią się tam wybrałam, aby i tym razem sobie pooglądać. I choć pogoda może nie do końca dopisała, bo było pochmurno i chłodno, to atmosfera zawodów i tak była ciepła i radosna :) A mnie te kolejne zawody, na których byłam widzem, zainspirowały do rozpoczęcia cyklu sportowych notek.
Dokładnie o agility zamierzam jeszcze napisać w oddzielnej notce, a dzisiaj wstawię trochę zdjęć, które udało mi się zrobić na niedzielnej imprezie. A tak w wielkim skrócie - agility to bardzo widowiskowy sport, polegający na pokonaniu przez psa toru przeszkód - każdy przebieg to coraz inne ich ustawienie, a psa na odpowiednie przeszkody kieruje przewodnik, który biegnie razem z nim.
A na poniższych zdjęciach pieski pokonujące niektóre z możliwych w agility przeszkód:
sobota, 21 maja 2011
O pseudohodowlach
Ostatnio pisałam, co znaczy rasowość psa i dlaczego warto znać i popierać zasadę R=R, a w tym poście postaram się opisać, dlaczego nie powinniśmy popierać pseudohodowli.
Co to jest pseudohodowla?
Wielu ludzi, kiedy słyszy o pseudohodowli, zapewne ma na myśli masowe rozmnażalnie, gdzie psy trzymane są w tragicznych warunkach, w brudnych kojcach, bez kontaktu z człowiekiem, kompletnie zaniedbane. Jednak, jak się okazuje, jest to bardzo błędne myślenie - bo tutaj wcale nie chodzi wyłącznie o warunki, w jakich się ten proceder odbywa. Prawda jest taka, iż często te warunki utrzymywania psów wcale nie są takie złe. Jak więc prawidłowo zdefiniować pseudohodowlę? Otóż, kiedy wiemy, co to znaczy, że pies jest rasowy i rozumiemy do czego służy rodowód, zadanie to nie jest takie trudne. Najogólniej rzecz ujmując, jest to po prostu rozmnażanie psów z wyglądu przypominających rasowe. No i w tym właśnie przypadku, cała ta "rasowość" właśnie na wyglądzie się kończy. Pseudohodowlą zatem nazwiemy rozmnażanie psów w typie danej rasy, których pochodzenia w ogóle nie znamy, a więc nie wiemy nawet, czy gdzieś po drodze swego udziału nie miał pies w typie zupełnie innej rasy czy nawet jakiś zwyczajny przypadkowy kundelek (tak więc nie możemy mieć pewności, że gdy szczenię dorośnie, nie ujawnią się jakieś cechy wyglądu lub charakteru, których zupełnie byśmy się nie spodziewali). Ale, oprócz tego, rozmnażanie psów z papierami lecz bez uprawnień hodowlanych (co najmniej z jednej strony), również nazwiemy pseudohodowlą, a urodzone szczenięta, jako że nie będą zarejestrowane w organizacji kynologicznej, a więc tym samym nie dostaną metryk, nie będą już rasowe. I, jak już wspomniałam, nie ważne, w jakich warunkach to się odbywa - czy psy pozamykane są w kojcach lub klatkach z dala od ludzi, czy wychowują się w domu, gdzieś w wygodnym przytulnym kąciku, to i w jednym i drugim przypadku, kiedy rozmnażane są pieski w typie, mamy do czynienia z pseudohodowlą.
Dlaczego nie warto popierać żadnej pseudohodowli?
Musimy przede wszystkim zdać sobie sprawę po co rozmnaża psy Hodowca, a po co rozmnaża je pseudohodowca? Otóż, Hodowca ma w tym jakiś cel - przede wszystkim pasjonuje się hodowaną rasą i chce wnieść coś dobrego w jej rozwój, dobiera pary tak, aby przedłużać na kolejne pokolenia jak najlepsze cechy - czy to wysoko cenione cechy użytkowe czy wspaniały charakter i wygląd; ale przede wszystkim dąży też do minimalizowania ryzyka chorób dziedzicznych - na pewno nie rozmnoży psów ze złymi wynikami badań albo przenoszących geny odpowiadające za jakieś problemy zdrowotne mogące występować w obrębie danej rasy. Natomiast "celem" pseudohodowcy jest głównie zarobienie pieniędzy na sprzedaży pseudorasowych szczeniąt, czyli po prostu zarobek na rozmnożeniu kundelków. Najgorzej sprawa się ma w wypadku tzw. "modnych" ras, czyli tych najpopularniejszych (ot, choćby yorki, goldeny, labradory, owczarki niemieckie, ...), bo wtedy taki człowiek ma "chodliwy towar" i raczej nie będzie trudno mu go sprzedać, a wtedy pewnie z chęcią będzie rozmnażał dalej, nie myśląc nawet o żadnych badaniach, sprawdzeniu psów pod względem charakteru, itp. I tak oto pseudohodowca "produkuje" kolejne mioty, a tymczasem schroniska wciąż zapełniają się niechcianymi zwierzętami. Bo ludzie często wolą tanio kupić "rasowego" niż pomyśleć o wciąż powiększającym się problemie bezdomności wśród psów. Przecież w dzisiejszych czasach ciągle słyszymy o przepełnionych schroniskach, porzucaniu zwierząt w lasach, na drogach, i na pewno mamy do czynienia z nadpopulacją, bo tych niczyich psów jest zdecydowanie za dużo. I nawet te pseudorasowe trafiają do schronisk, bo okazuje się, że komuś się nie sprawdziły. Warto więc zadać sobie pytanie: po co rozmnażać psy nierasowe, skoro na świecie jest dość tych niechcianych? Lepiej będzie, kiedy rozmnażanie zostawimy Hodowcom i od nich będziemy kupować psy rasowe, a chcąc wiernego, ślicznego kundelka, odwiedźmy lepiej schronisko lub fundację zajmującą się psimi adopcjami, zamiast napędzać "biznes" pseudohodowcy. I nie powołujmy na świat również kolejnych zwyczajnych kundelków, tylko bierzmy pod opiekę te już istniejące.
Jak pseudohodowca oszukuje swoich klientów?
No właśnie, największe oszustwo ze strony pseudohodowcy to sprzedaż psa nierasowego jako "rasowego bez rodowodu", czyli w pojęciach handlowych - jest to sprzedaż towaru niezgodnego ze stanem faktycznym, wprowadzenie kupującego w błąd (a na to jest nawet paragraf - Art. 286 kodeksu karnego), bo jak już pisałam pojęcie "rasowy bez rodowodu" nie istnieje (bo R=R). Oprócz tego, pseudohodowca "wciska kity" typu:
- za rodowody zawsze trzeba drogo płacić i jak się kupi z rodowodem, to trzeba będzie jeździć z nim na wystawy - kompletna bzdura! Prawdą natomiast jest: po pierwsze, kupując szczenię, płacimy za psa z udokumentowanym w metryczce pochodzeniem, a nie za rodowód, który swoją drogą możemy wyrobić albo i nie, w zależności czy zdecydujemy się na wystawianie czy nie (absolutnie nie istnieje coś takiego jak obowiązek wystawiania); po drugie, jeśli zależy nam na rasowym, ale nie w głowie nam wystawy, to gdyby dobrze poszukać, to można znaleźć pieska z jakimiś nieistotnymi dla zdrowia, lecz eliminującymi go z hodowli wadami wyglądu (np. niepożądane umaszczenie czy nieznaczna wada zgryzu), którego cena może być wtedy nawet niższa niż u pseudohodowcy.
- w licznych miotach tylko kilka pierwszych szczeniąt dostaje metryki - kolejna przestarzała bzdura. Prawdą jest, że każde szczenię urodzone w hodowli, po dokonanym przez upoważnione do tego osoby przeglądzie miotu, dostaje metrykę urodzenia!
- te rodowodowe psy są strasznie chorowite i krótko żyją. Prawda jest taka, że każdy pies, czy to rasowy, czy nie, może zachorować, a wieku jakiego dożyje, też nikt nie przewidzi. A dużo więcej zachorowań zdarza się u psów z pseudohodowli, bo nie są badane pod kątem chorób dziedzicznych.
- rozmnożył dla zdrowotności, bo każda suczka przynajmniej raz musi zostać mamą. Prawda jest taka, że takie jednorazowe pokrycie suki dla "jej dobra" może przynieść więcej szkody niż pożytku, zwiększa prawdopodobieństwo występowania ciąż urojonych przy kolejnych cieczkach oraz ryzyko ropomacicza, bardzo groźnej choroby. Zwierzęta nie odczuwają też potrzeby zostania rodzicami, u nich działa tylko instynkt zachowania gatunku. Większym dobrem dla zwierzęcia niehodowlanego będzie jego kastracja/sterylizacja niż rozmnażanie.
To te najpopularniejsze, a pewnie można by było wymieniać jeszcze mnóstwo innych, zasłyszanych u pseudohodowców kłamstw. Nie dajmy się oszukiwać pseudohodowcom i nie wspierajmy ich "biznesu".
Podsumowując, jeżeli zależy nam na psie rasowym (a przy takim sporą zaletą jest to, że wiadomo mniej więcej czego można będzie się po nim spodziewać, czy to w kwestii wielkości, wyglądu czy temperamentu), to szerokim łukiem omijajmy ogłoszenia typu: "rasowy bez rodowodu" czy "po rodowodowych rodzicach", a szukajmy dobrej, sprawdzonej hodowli, omijajmy też giełdy czy bazarki, bo szanujący się Hodowca nie sprzedaje szczeniąt w takich warunkach, tylko u siebie w hodowli. Jeżeli natomiast szukamy po prostu psiego towarzysza i nie ważne czy będzie większy czy mniejszy, kudłaty czy gładki, zadziorny czy spokojny, pomyślmy nad adopcją - w schroniskach czy fundacjach na swój kochający dom czeka mnóstwo wspaniałych kundelków.
I jeszcze raz o rasowości, co warto zapamiętać (poniższe dwa cytaty, które uznałam, że warto przytoczyć, pochodzą z książki Juliette Cunliffe - "Rasy psów. Kompendium."):
"Pies może być określony jako rasowy, gdy oboje jego rodzice należą do tej samej rasy, a ich pochodzenie potwierdzone jest kilkupokoleniowym rodowodem. Bez spełnienia tego warunku pies nie może być rejestrowany w żadnych organizacjach kynologicznych."
"Psy, o których pochodzeniu nie da się nic pewnego powiedzieć, nazywamy kundlami."
Co to jest pseudohodowla?
Wielu ludzi, kiedy słyszy o pseudohodowli, zapewne ma na myśli masowe rozmnażalnie, gdzie psy trzymane są w tragicznych warunkach, w brudnych kojcach, bez kontaktu z człowiekiem, kompletnie zaniedbane. Jednak, jak się okazuje, jest to bardzo błędne myślenie - bo tutaj wcale nie chodzi wyłącznie o warunki, w jakich się ten proceder odbywa. Prawda jest taka, iż często te warunki utrzymywania psów wcale nie są takie złe. Jak więc prawidłowo zdefiniować pseudohodowlę? Otóż, kiedy wiemy, co to znaczy, że pies jest rasowy i rozumiemy do czego służy rodowód, zadanie to nie jest takie trudne. Najogólniej rzecz ujmując, jest to po prostu rozmnażanie psów z wyglądu przypominających rasowe. No i w tym właśnie przypadku, cała ta "rasowość" właśnie na wyglądzie się kończy. Pseudohodowlą zatem nazwiemy rozmnażanie psów w typie danej rasy, których pochodzenia w ogóle nie znamy, a więc nie wiemy nawet, czy gdzieś po drodze swego udziału nie miał pies w typie zupełnie innej rasy czy nawet jakiś zwyczajny przypadkowy kundelek (tak więc nie możemy mieć pewności, że gdy szczenię dorośnie, nie ujawnią się jakieś cechy wyglądu lub charakteru, których zupełnie byśmy się nie spodziewali). Ale, oprócz tego, rozmnażanie psów z papierami lecz bez uprawnień hodowlanych (co najmniej z jednej strony), również nazwiemy pseudohodowlą, a urodzone szczenięta, jako że nie będą zarejestrowane w organizacji kynologicznej, a więc tym samym nie dostaną metryk, nie będą już rasowe. I, jak już wspomniałam, nie ważne, w jakich warunkach to się odbywa - czy psy pozamykane są w kojcach lub klatkach z dala od ludzi, czy wychowują się w domu, gdzieś w wygodnym przytulnym kąciku, to i w jednym i drugim przypadku, kiedy rozmnażane są pieski w typie, mamy do czynienia z pseudohodowlą.
Dlaczego nie warto popierać żadnej pseudohodowli?
Musimy przede wszystkim zdać sobie sprawę po co rozmnaża psy Hodowca, a po co rozmnaża je pseudohodowca? Otóż, Hodowca ma w tym jakiś cel - przede wszystkim pasjonuje się hodowaną rasą i chce wnieść coś dobrego w jej rozwój, dobiera pary tak, aby przedłużać na kolejne pokolenia jak najlepsze cechy - czy to wysoko cenione cechy użytkowe czy wspaniały charakter i wygląd; ale przede wszystkim dąży też do minimalizowania ryzyka chorób dziedzicznych - na pewno nie rozmnoży psów ze złymi wynikami badań albo przenoszących geny odpowiadające za jakieś problemy zdrowotne mogące występować w obrębie danej rasy. Natomiast "celem" pseudohodowcy jest głównie zarobienie pieniędzy na sprzedaży pseudorasowych szczeniąt, czyli po prostu zarobek na rozmnożeniu kundelków. Najgorzej sprawa się ma w wypadku tzw. "modnych" ras, czyli tych najpopularniejszych (ot, choćby yorki, goldeny, labradory, owczarki niemieckie, ...), bo wtedy taki człowiek ma "chodliwy towar" i raczej nie będzie trudno mu go sprzedać, a wtedy pewnie z chęcią będzie rozmnażał dalej, nie myśląc nawet o żadnych badaniach, sprawdzeniu psów pod względem charakteru, itp. I tak oto pseudohodowca "produkuje" kolejne mioty, a tymczasem schroniska wciąż zapełniają się niechcianymi zwierzętami. Bo ludzie często wolą tanio kupić "rasowego" niż pomyśleć o wciąż powiększającym się problemie bezdomności wśród psów. Przecież w dzisiejszych czasach ciągle słyszymy o przepełnionych schroniskach, porzucaniu zwierząt w lasach, na drogach, i na pewno mamy do czynienia z nadpopulacją, bo tych niczyich psów jest zdecydowanie za dużo. I nawet te pseudorasowe trafiają do schronisk, bo okazuje się, że komuś się nie sprawdziły. Warto więc zadać sobie pytanie: po co rozmnażać psy nierasowe, skoro na świecie jest dość tych niechcianych? Lepiej będzie, kiedy rozmnażanie zostawimy Hodowcom i od nich będziemy kupować psy rasowe, a chcąc wiernego, ślicznego kundelka, odwiedźmy lepiej schronisko lub fundację zajmującą się psimi adopcjami, zamiast napędzać "biznes" pseudohodowcy. I nie powołujmy na świat również kolejnych zwyczajnych kundelków, tylko bierzmy pod opiekę te już istniejące.
Jak pseudohodowca oszukuje swoich klientów?
No właśnie, największe oszustwo ze strony pseudohodowcy to sprzedaż psa nierasowego jako "rasowego bez rodowodu", czyli w pojęciach handlowych - jest to sprzedaż towaru niezgodnego ze stanem faktycznym, wprowadzenie kupującego w błąd (a na to jest nawet paragraf - Art. 286 kodeksu karnego), bo jak już pisałam pojęcie "rasowy bez rodowodu" nie istnieje (bo R=R). Oprócz tego, pseudohodowca "wciska kity" typu:
- za rodowody zawsze trzeba drogo płacić i jak się kupi z rodowodem, to trzeba będzie jeździć z nim na wystawy - kompletna bzdura! Prawdą natomiast jest: po pierwsze, kupując szczenię, płacimy za psa z udokumentowanym w metryczce pochodzeniem, a nie za rodowód, który swoją drogą możemy wyrobić albo i nie, w zależności czy zdecydujemy się na wystawianie czy nie (absolutnie nie istnieje coś takiego jak obowiązek wystawiania); po drugie, jeśli zależy nam na rasowym, ale nie w głowie nam wystawy, to gdyby dobrze poszukać, to można znaleźć pieska z jakimiś nieistotnymi dla zdrowia, lecz eliminującymi go z hodowli wadami wyglądu (np. niepożądane umaszczenie czy nieznaczna wada zgryzu), którego cena może być wtedy nawet niższa niż u pseudohodowcy.
- w licznych miotach tylko kilka pierwszych szczeniąt dostaje metryki - kolejna przestarzała bzdura. Prawdą jest, że każde szczenię urodzone w hodowli, po dokonanym przez upoważnione do tego osoby przeglądzie miotu, dostaje metrykę urodzenia!
- te rodowodowe psy są strasznie chorowite i krótko żyją. Prawda jest taka, że każdy pies, czy to rasowy, czy nie, może zachorować, a wieku jakiego dożyje, też nikt nie przewidzi. A dużo więcej zachorowań zdarza się u psów z pseudohodowli, bo nie są badane pod kątem chorób dziedzicznych.
- rozmnożył dla zdrowotności, bo każda suczka przynajmniej raz musi zostać mamą. Prawda jest taka, że takie jednorazowe pokrycie suki dla "jej dobra" może przynieść więcej szkody niż pożytku, zwiększa prawdopodobieństwo występowania ciąż urojonych przy kolejnych cieczkach oraz ryzyko ropomacicza, bardzo groźnej choroby. Zwierzęta nie odczuwają też potrzeby zostania rodzicami, u nich działa tylko instynkt zachowania gatunku. Większym dobrem dla zwierzęcia niehodowlanego będzie jego kastracja/sterylizacja niż rozmnażanie.
To te najpopularniejsze, a pewnie można by było wymieniać jeszcze mnóstwo innych, zasłyszanych u pseudohodowców kłamstw. Nie dajmy się oszukiwać pseudohodowcom i nie wspierajmy ich "biznesu".
Podsumowując, jeżeli zależy nam na psie rasowym (a przy takim sporą zaletą jest to, że wiadomo mniej więcej czego można będzie się po nim spodziewać, czy to w kwestii wielkości, wyglądu czy temperamentu), to szerokim łukiem omijajmy ogłoszenia typu: "rasowy bez rodowodu" czy "po rodowodowych rodzicach", a szukajmy dobrej, sprawdzonej hodowli, omijajmy też giełdy czy bazarki, bo szanujący się Hodowca nie sprzedaje szczeniąt w takich warunkach, tylko u siebie w hodowli. Jeżeli natomiast szukamy po prostu psiego towarzysza i nie ważne czy będzie większy czy mniejszy, kudłaty czy gładki, zadziorny czy spokojny, pomyślmy nad adopcją - w schroniskach czy fundacjach na swój kochający dom czeka mnóstwo wspaniałych kundelków.
I jeszcze raz o rasowości, co warto zapamiętać (poniższe dwa cytaty, które uznałam, że warto przytoczyć, pochodzą z książki Juliette Cunliffe - "Rasy psów. Kompendium."):
"Pies może być określony jako rasowy, gdy oboje jego rodzice należą do tej samej rasy, a ich pochodzenie potwierdzone jest kilkupokoleniowym rodowodem. Bez spełnienia tego warunku pies nie może być rejestrowany w żadnych organizacjach kynologicznych."
"Psy, o których pochodzeniu nie da się nic pewnego powiedzieć, nazywamy kundlami."
poniedziałek, 9 maja 2011
R=R, czyli Rasowy=Rodowodowy
Wiele osób, szczególnie tych, które wcześniej nie interesowały się psami lub interesowały się w niewielkim stopniu, zapewne nie słyszało jeszcze o czymś takim jak R=R, bądź nie wiedzą do końca o co w tym chodzi. No bo przecież pies jaki jest, każdy widzi, wygląda jak owczarek - to mówią, że rasowy, wygląda jak york - to też mówią, że rasowy, itp. itd. Otóż nie, sprawa nie jest taka prosta, bo o tym, że pies jest rasowy, nie świadczy tylko i wyłącznie jego wygląd, ale to, że posiada on rodowód (lub chociażby metrykę). A więc stąd nazwa tej idei - Rasowy=Rodowodowy. Ja przyznam, że też bardzo długo nie miałam pojęcia, że coś takiego jak R=R istnieje, dopiero tak około 3 lata temu pierwszy raz o tym usłyszałam, no i na początku, pewnie jak większość, bardzo sceptycznie do tego byłam nastawiona, ale z czasem, im więcej na ten temat się dowiadywałam, tym bardziej byłam przekonana do słuszności tej idei, i już od pewnego czasu popieram ją w 100%. I jak wszyscy, którzy wiedzą i popierają, chciałabym przekazać swoją wiedzę na ten temat jak największej ilości osób. Zatem postaram się wyjaśnić, tak jak sama to rozumiem, na czym polega R=R i dlaczego jest takie ważne.
Przede wszystkim, trzeba wiedzieć czym jest rodowód lub metryka (o tych pojęciach pisałam już wcześniej - pełną definicję metryki i rodowodu można znaleźć we wpisie z 31.12.2010). Niektórzy, nie znając dobrze tych pojęć, powiedzą pewnie: a po co mi ten rodowód, jak i tak nie będziemy jeździć z psem na wystawy?, albo: po co mam płacić tyle za ten świstek papieru, jak dużo taniej kupię takiego samego psa bez rodowodu? - I to jest właśnie błędne myślenie. Dlaczego? - Przede wszystkim, jak kupuje się rasowe szczenię, to dostajemy jego metrykę urodzenia i już wiemy, że taki pies jest w 100% rasowy, bo wszystko było udokumentowane - rozmnażane były tylko psy z uprawnieniami hodowlanymi, dokumentowano wszystkie krycia, wszystkie urodzenia szczeniąt. Tak więc, jak już kiedyś wspominałam, to nie jest jakiś tam świstek papieru, tylko gwarancja tego, że pies jest rasowy, bo nie jest "dziełem przypadku" i akurat odziedziczył rasowy wygląd po mamusi, ale znani są oboje jego rodzice, a nawet jego dziadkowie i pradziadkowie, i prześledzić można całą linię, z której pochodzi. A jeśli nie interesują kogoś wystawy, to wcale nie ma obowiązku wyrabiania rodowodu, a jeśli już się zdecyduje na rodowód, to to jest koszt około 100 zł. W każdym razie, tak jak metryka nie zobowiązuje nas do wyrabiania rodowodu, tak i rodowód nie zobowiązuje do brania udziału w wystawach. A dlaczego za rasowego psa (właśnie - za psa, a nie za rodowód/metrykę) trzeba sporo zapłacić? - Bo hodowca, zanim doczekał się i odchował miot, sam poniósł spore koszty, płacił za każdą wystawę, na której powoli zdobywał uprawnienia, za opiekę weterynaryjną, za dobrej jakości karmy, za wszystkie niezbędne, a nawet i dodatkowe badania, a to wszystko kosztuje. Tak więc Hodowla wcale nie jest źródłem dobrego zarobku, tylko pasją, do której często jeszcze trzeba dopłacać, bo niekiedy nawet i po sprzedaży wszystkich szczeniąt nie zwrócą się wszystkie poniesione wcześniej koszty. Oczywiście nie znaczy to, że każdy hodowca jest "święty" i nie liczy się dla niego kasa, celowo napisałam w poprzednim zdaniu Hodowla przez duże "H", bo, nie oszukujmy się, i wśród związkowych hodowli możemy natrafić na mniej uczciwych ludzi. Dlatego też szukając psa rasowego, po pierwsze, powinniśmy szukać psa z papierami, bo tylko wtedy mamy pewność, że w 100% jest przedstawicielem danej rasy, a nie tylko wygląda na "rasowego"; po drugie, powinniśmy szukać dobrego Hodowcy, bo tylko wtedy możemy mieć pewność, że kierował się tym, aby rozmnażać psy zdrowe, przebadane, o odpowiedniej psychice czy użytkowości oraz dobierał pary tak, aby zminimalizować ryzyko chorób dziedzicznych, będziemy mieć też pewność, że w każdej chwili możemy zwrócić się do Hodowcy z prośbą o porady np. w kwestii pielęgnacji czy żywienia, itp.
Oczywiste jest to, że rodowód nie da nam stuprocentowej gwarancji na to, że nasz pies na nic poważnego nie zachoruje, ale przynajmniej wiemy, że dobry Hodowca zrobił wszystko, aby wszelkie ryzyko chorób zminimalizować; natomiast takie psy bez papierów lub bez uprawnień hodowlanych zazwyczaj rozmnażane są "jak leci" - wystarczy suka z cieczką i pierwszy lepszy pies o podobnym wyglądzie i już mamy kolejny miocik. Gwarancją zaś w rodowodowym psie, i to taką stuprocentową, jest to, że jest on rasowy, a nie tylko podobny do danej rasy.
A dlaczego rozmnażanie bez papierów jest złe? Po pierwsze, nieznający R=R kupujący są oszukiwani, bo sprzedaje się im nierasowego psa jako "rasowego", czyli po prostu płacą nawet kilkaset złotych za kundelka w typie rasy; a po drugie, w schroniskach (czy też po prostu na ulicach) ląduje coraz więcej niechcianych zwierząt, więc po co jeszcze domnażać kolejne kundelki, których i tak każdego roku rodzi się całe mnóstwo?
Tak więc dobrze by było zapamiętać i przekazywać tą wiedzę:
Nie ma czegoś takiego jak pojęcie "rasowy bez rodowodu", bo RASOWY=RODOWODOWY!
Polecam do poczytania stronę STOP pseudohodowcom!
Przede wszystkim, trzeba wiedzieć czym jest rodowód lub metryka (o tych pojęciach pisałam już wcześniej - pełną definicję metryki i rodowodu można znaleźć we wpisie z 31.12.2010). Niektórzy, nie znając dobrze tych pojęć, powiedzą pewnie: a po co mi ten rodowód, jak i tak nie będziemy jeździć z psem na wystawy?, albo: po co mam płacić tyle za ten świstek papieru, jak dużo taniej kupię takiego samego psa bez rodowodu? - I to jest właśnie błędne myślenie. Dlaczego? - Przede wszystkim, jak kupuje się rasowe szczenię, to dostajemy jego metrykę urodzenia i już wiemy, że taki pies jest w 100% rasowy, bo wszystko było udokumentowane - rozmnażane były tylko psy z uprawnieniami hodowlanymi, dokumentowano wszystkie krycia, wszystkie urodzenia szczeniąt. Tak więc, jak już kiedyś wspominałam, to nie jest jakiś tam świstek papieru, tylko gwarancja tego, że pies jest rasowy, bo nie jest "dziełem przypadku" i akurat odziedziczył rasowy wygląd po mamusi, ale znani są oboje jego rodzice, a nawet jego dziadkowie i pradziadkowie, i prześledzić można całą linię, z której pochodzi. A jeśli nie interesują kogoś wystawy, to wcale nie ma obowiązku wyrabiania rodowodu, a jeśli już się zdecyduje na rodowód, to to jest koszt około 100 zł. W każdym razie, tak jak metryka nie zobowiązuje nas do wyrabiania rodowodu, tak i rodowód nie zobowiązuje do brania udziału w wystawach. A dlaczego za rasowego psa (właśnie - za psa, a nie za rodowód/metrykę) trzeba sporo zapłacić? - Bo hodowca, zanim doczekał się i odchował miot, sam poniósł spore koszty, płacił za każdą wystawę, na której powoli zdobywał uprawnienia, za opiekę weterynaryjną, za dobrej jakości karmy, za wszystkie niezbędne, a nawet i dodatkowe badania, a to wszystko kosztuje. Tak więc Hodowla wcale nie jest źródłem dobrego zarobku, tylko pasją, do której często jeszcze trzeba dopłacać, bo niekiedy nawet i po sprzedaży wszystkich szczeniąt nie zwrócą się wszystkie poniesione wcześniej koszty. Oczywiście nie znaczy to, że każdy hodowca jest "święty" i nie liczy się dla niego kasa, celowo napisałam w poprzednim zdaniu Hodowla przez duże "H", bo, nie oszukujmy się, i wśród związkowych hodowli możemy natrafić na mniej uczciwych ludzi. Dlatego też szukając psa rasowego, po pierwsze, powinniśmy szukać psa z papierami, bo tylko wtedy mamy pewność, że w 100% jest przedstawicielem danej rasy, a nie tylko wygląda na "rasowego"; po drugie, powinniśmy szukać dobrego Hodowcy, bo tylko wtedy możemy mieć pewność, że kierował się tym, aby rozmnażać psy zdrowe, przebadane, o odpowiedniej psychice czy użytkowości oraz dobierał pary tak, aby zminimalizować ryzyko chorób dziedzicznych, będziemy mieć też pewność, że w każdej chwili możemy zwrócić się do Hodowcy z prośbą o porady np. w kwestii pielęgnacji czy żywienia, itp.
Oczywiste jest to, że rodowód nie da nam stuprocentowej gwarancji na to, że nasz pies na nic poważnego nie zachoruje, ale przynajmniej wiemy, że dobry Hodowca zrobił wszystko, aby wszelkie ryzyko chorób zminimalizować; natomiast takie psy bez papierów lub bez uprawnień hodowlanych zazwyczaj rozmnażane są "jak leci" - wystarczy suka z cieczką i pierwszy lepszy pies o podobnym wyglądzie i już mamy kolejny miocik. Gwarancją zaś w rodowodowym psie, i to taką stuprocentową, jest to, że jest on rasowy, a nie tylko podobny do danej rasy.
A dlaczego rozmnażanie bez papierów jest złe? Po pierwsze, nieznający R=R kupujący są oszukiwani, bo sprzedaje się im nierasowego psa jako "rasowego", czyli po prostu płacą nawet kilkaset złotych za kundelka w typie rasy; a po drugie, w schroniskach (czy też po prostu na ulicach) ląduje coraz więcej niechcianych zwierząt, więc po co jeszcze domnażać kolejne kundelki, których i tak każdego roku rodzi się całe mnóstwo?
Tak więc dobrze by było zapamiętać i przekazywać tą wiedzę:
Nie ma czegoś takiego jak pojęcie "rasowy bez rodowodu", bo RASOWY=RODOWODOWY!
Polecam do poczytania stronę STOP pseudohodowcom!
czwartek, 21 kwietnia 2011
WESOŁYCH ŚWIĄT!
Ostatnio troszkę zaniedbałam pisanie bloga, ale obiecuję, że już wkrótce to nadrobię. Mogę już teraz zdradzić, że planuję najbliższe wpisy na temat R=R i pseudohodowli.
Muszę jeszcze się pochwalić, że z nadejściem wiosny dość intensywnie zaczęłam z Oskarkiem ćwiczyć takie własne podwórkowe agility, a ostatnio nawet nakręciliśmy się też na frisbee. Zaczęłam również stosować w szkoleniu metodę klikerową i jestem zachwycona jej wynikami :) Także dużo się dzieje, a ja dopiero dziś znalazłam chwilkę czasu, i to w wirze przedświątecznych przygotowań, żeby coś napisać króciutko.
Muszę jeszcze się pochwalić, że z nadejściem wiosny dość intensywnie zaczęłam z Oskarkiem ćwiczyć takie własne podwórkowe agility, a ostatnio nawet nakręciliśmy się też na frisbee. Zaczęłam również stosować w szkoleniu metodę klikerową i jestem zachwycona jej wynikami :) Także dużo się dzieje, a ja dopiero dziś znalazłam chwilkę czasu, i to w wirze przedświątecznych przygotowań, żeby coś napisać króciutko.
A tymczasem, skoro zbliżają się Święta Wielkiej Nocy -
chciałabym życzyć wszystkim wszystkiego dobrego,
zdrowia, radości, ciepłych rodzinnych spotkań,
wiary, nadziei, miłości oraz aby każdy pamiętał jaki jest sens tych najważniejszych Świąt w roku.
Wesołego Alleluja!
niedziela, 20 marca 2011
Flat Coated Retriever zwycięzcą Crufts 2011!
Dokładnie tydzień temu zakończyła się międzynarodowa wystawa psów Crufts w Anglii. Odbyła się w dniach 10-13. marca 2011. Już pierwszego dnia startowały FCR-y i najlepszym w rasie (BOB - Best Of Breed) został 9,5-letni SH CH Vbos The Kentuckian (Jet), którego właścicielem jest pan JM Irvine. Tego samego dnia Jet wygrał swoją grupę (BIG - Best In Group). Wszyscy flaciarze z niecierpliwością czekali na niedzielny finał wystawy, aby zobaczyć jak się zaprezentuje piękny przedstawiciel tej wspaniałej rasy. No i stało się - Jet, piękny flat coated retriever, został zwycięzcą (BIS - Best In Show) wystawy Crufts 2011! Wywołało to oczywiście ogromną radość w środowisku miłośników rasy. Zwyciężył pies bardzo piękny, a przede wszystkim niezwykle radosny, co można zobaczyć na filmikach z wystawy :)
Film z wyboru najlepszego psa w grupie można obejrzeć >tutaj<
Film z wyboru zwycięzcy wystawy zobaczymy zaś >tutaj<
A tu jeszcze kilka fotek: [1], [2], [3], [4] :)
Serdeczne gratulacje dla Jet'a i jego pana! :)
Film z wyboru najlepszego psa w grupie można obejrzeć >tutaj<
Film z wyboru zwycięzcy wystawy zobaczymy zaś >tutaj<
A tu jeszcze kilka fotek: [1], [2], [3], [4] :)
Serdeczne gratulacje dla Jet'a i jego pana! :)
poniedziałek, 7 marca 2011
Pierwsze spotkanie z flatem
Jak już kiedyś wspomniałam, do tej pory flatki na żywo oglądałam tylko na wystawach. Sporo też już o nich czytałam, ostatnio głównie na tematycznym forum o FCR, gdzie zbieram informacje o rasie. I na tym właśnie forum poznałam właścicielkę suczki tej rasy, która mieszka niedaleko mnie - w sąsiednim mieście :) Trochę czasu pisałyśmy do siebie i w końcu umówiłyśmy się na spotkanie. W ten sposób wczoraj poznałam Maję i jej Toskę, z którymi pojechałyśmy w teren na spacer po lesie. Tosia jest dwuletnią, śliczną, sympatyczną sunią, kochającą wszystkich naokoło, o czym mogłam się przekonać dostając od razu całusa na dzień dobry ;) (a moja siostra, która siedziała w samochodzie z tyłu obok suni, została cała obcałowana, hihi :)). W lesie mogłam zobaczyć flata "w akcji", to bardzo ruchliwe, pełne energii i zapału do pracy stworzenie. Tosia biegała, eksplorowała ciekawy teren, co jakiś czas sprawdzając czy aby my też idziemy w tym samym kierunku. W międzyczasie ćwiczyła również aporty i elementy codziennego posłuszeństwa, a także bawiła się piłeczką i patykami, które sobie znajdowała ;) Zrobiłyśmy trochę fotek, z których kilka widać na załączonym niżej obrazku. A ja sporo jeszcze dowiedziałam się na temat flatków i jestem jeszcze bardziej nastawiona na to, że jeśli już będzie następny pies, to właśnie flat coated retriever.
To był bardzo miło spędzony czas. Majce i Tosi jeszcze raz dziękuję za spotkanie. Pozdrawiam :)))
To był bardzo miło spędzony czas. Majce i Tosi jeszcze raz dziękuję za spotkanie. Pozdrawiam :)))
sobota, 19 lutego 2011
Urodzinki mojej psinki! :)
Właśnie dziś Oskar skończył 7 lat!
Jak ten czas szybko leci, zdaje się, że tak niedawno jeszcze był szczeniaczkiem, a tu już taki ładny wiek. Oczywiście były prezenty - ale nie jakieś kupione, tylko takie od serca. Były życzenia, ale króciutkie, bo co pies zrozumie z naszej mowy? ;) Obowiązkowo było mizianko, a później własnoręcznie zrobione, upieczone dzień wcześniej mięsne ciasteczka. A po południu dłuuugi spacerek do lasu, gdzie odkryliśmy fajną polankę i wypróbowaliśmy w końcu nową 10-metrową linkę treningową, która sprawdziła się bardzo dobrze, jak się okazało (na pewno będziemy teraz ćwiczyć więcej), i Oskarek mógł sobie się wybiegać do woli. Ogólnie to bardzo fajnie spędziliśmy ten dzień :)
A oto najfajniejsze ze zdjęć zrobionych na spacerku:
A tu jeszcze "ciasteczkowy torcik", jak ja to nazwałam:
Przepis na takie oto mięsne ciasteczka:
Składniki: 25 dkg piersi z kurczaka (może być też np. wołowina), 20 dkg włoszczyzny, 1 jajko, pół łyżki oleju, trochę mąki.
Wykonanie: Gotujemy mięso i włoszczyznę, po ostudzeniu miksujemy (lub mielimy). Mieszamy z jajkiem i olejem, ewentualnie dodajemy mąkę, aby dało się uformować ciasteczka. Formujemy kuleczki lub dowolne inne kształty. Pieczemy w nagrzanym piekarniku (ok. 180 stopni C) przez godzinę.
I gotowe! Mój Oskar je uwielbia :)
Jak ten czas szybko leci, zdaje się, że tak niedawno jeszcze był szczeniaczkiem, a tu już taki ładny wiek. Oczywiście były prezenty - ale nie jakieś kupione, tylko takie od serca. Były życzenia, ale króciutkie, bo co pies zrozumie z naszej mowy? ;) Obowiązkowo było mizianko, a później własnoręcznie zrobione, upieczone dzień wcześniej mięsne ciasteczka. A po południu dłuuugi spacerek do lasu, gdzie odkryliśmy fajną polankę i wypróbowaliśmy w końcu nową 10-metrową linkę treningową, która sprawdziła się bardzo dobrze, jak się okazało (na pewno będziemy teraz ćwiczyć więcej), i Oskarek mógł sobie się wybiegać do woli. Ogólnie to bardzo fajnie spędziliśmy ten dzień :)
A oto najfajniejsze ze zdjęć zrobionych na spacerku:
A tu jeszcze "ciasteczkowy torcik", jak ja to nazwałam:
Przepis na takie oto mięsne ciasteczka:
Składniki: 25 dkg piersi z kurczaka (może być też np. wołowina), 20 dkg włoszczyzny, 1 jajko, pół łyżki oleju, trochę mąki.
Wykonanie: Gotujemy mięso i włoszczyznę, po ostudzeniu miksujemy (lub mielimy). Mieszamy z jajkiem i olejem, ewentualnie dodajemy mąkę, aby dało się uformować ciasteczka. Formujemy kuleczki lub dowolne inne kształty. Pieczemy w nagrzanym piekarniku (ok. 180 stopni C) przez godzinę.
I gotowe! Mój Oskar je uwielbia :)
poniedziałek, 7 lutego 2011
Dlaczego Flat Coated Retriever?
No właśnie, postaram się opisać skąd wziął się pomysł na psa rasy Flat Coated Retriever (FCR).
Jeśli chodzi o psy rasowe, to jeszcze dawno, dawno temu, mając kilkanaście lat, bardzo spodobały mi się Owczarki Niemieckie (ON). I spory udział miał tu m.in. pewien serial telewizyjny pt. "Komisarz Rex" ;) Przez dłuższy czas marzyłam o tym, żeby kiedyś mieć takiego pięknego psa. Kiedy zainteresowałam się wystawami, chciałam oczywiście zobaczyć ONy na ringu. I niedługo potem miałam okazję po raz pierwszy w życiu odwiedzić wystawę psów rasowych (międzynarodową). No i wynik tego był taki, że widok Owczarków Niemieckich na ringu nieco ostudził mój zapał związany z tą rasą. Wiedziałam już na pewno - nigdy nie będę ONów wystawiać. Niemniej jednak psy tej rasy podobają mi się nadal (no może poza nieco przekombinowanym moim zdaniem wzorcem wyglądu wystawowego psa; a słyszałam też, że często miewają dość chwiejną psychikę), ale jak wspomniałam, nie wiążę już z nimi wystawowej ani tym bardziej hodowlanej przyszłości.
Dość długo później zastanawiałam się nad jakąś inną rasą, gdyż chcę w przyszłości czynnie realizować swoją pasję i wystawiać psy oraz ćwiczyć agility. Tak więc musiałby to być pies lubiący współpracę z człowiekiem, który będzie nadawał się do psich sportów. Chciałabym też, aby był to pies z natury łagodny, przyjazny wobec całego otoczenia i dość łatwy w ułożeniu. Pod tym względem ujęły mnie znane labradory i goldeny. Po dłuższym namyśle zawęziło mi się nieco pole poszukiwań, bo rozważałam już wybór jakiejś rasy z grupy retrieverów. No i jeszcze szczegół związany z wyglądem zewnętrznym - bardziej odpowiadał mi pies lżejszy, zwinniejszy (argument - agility) oraz z nieco dłuższą sierścią, którą ponoć lepiej sprząta się w mieszkaniu - a więc pies pokroju goldena. Nie chciałam jednak wybierać "modnego" psa, gdyż zbytnia popularność rasom raczej nie służy. W międzyczasie doczytałam co nieco o innych retrieverach, takich jak flat coated, curly coated czy nova scotia duck tolling. Aż w końcu natrafiłam na świetny, dość obszerny artykuł opisujący flat coated retrievera, po przeczytaniu którego stwierdziłam, że to po prostu pies idealny! Według opisu, ma wszystkie cechy, których szukam - łagodny, przyjacielski, wspaniały towarzysz, nadaje się do psich sportów, chętnie się uczy, jest łatwy w pielęgnacji. Od tamtego czasu bardzo poważnie wzięłam pod uwagę tę właśnie rasę, obserwowałam też te psy na wystawach i bez reszty się w nich zakochałam! Tak więc od pewnego czasu decyzja już jest podjęta - mam już swoją idealną rasę - FCR.
Jeszcze tylko życie musi się odpowiednio ułożyć, i jak przyjdzie w końcu ten odpowiedni moment, z wielkim przejęciem będę czekała na tego wymarzonego czarnego szczeniaczka. Póki co, mam jeszcze sporo czasu, żeby zbierać wszelkie przydatne informacje na temat rasy - poznać hodowców i skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia związanego z posiadaniem takich psów, znaleźć najlepsze hodowle, szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania. Bo pies (i to nie tylko ten rasowy, ale i każdy inny) to musi być według mnie naprawdę świadoma i przemyślana decyzja, aby obie strony były zadowolone - i właściciel i pies :)
A ja, aby swoją wiedzę na bieżąco wzbogacać, udam się do internetowej skarbnicy wiedzy nt. rasy, czyli na flatkowe forum (gdzie już się zarejestrowałam), gdzie mam nadzieję spotkać innych, już bardziej wtajemniczonych miłośników oraz hodowców FCR.
Jeśli chodzi o psy rasowe, to jeszcze dawno, dawno temu, mając kilkanaście lat, bardzo spodobały mi się Owczarki Niemieckie (ON). I spory udział miał tu m.in. pewien serial telewizyjny pt. "Komisarz Rex" ;) Przez dłuższy czas marzyłam o tym, żeby kiedyś mieć takiego pięknego psa. Kiedy zainteresowałam się wystawami, chciałam oczywiście zobaczyć ONy na ringu. I niedługo potem miałam okazję po raz pierwszy w życiu odwiedzić wystawę psów rasowych (międzynarodową). No i wynik tego był taki, że widok Owczarków Niemieckich na ringu nieco ostudził mój zapał związany z tą rasą. Wiedziałam już na pewno - nigdy nie będę ONów wystawiać. Niemniej jednak psy tej rasy podobają mi się nadal (no może poza nieco przekombinowanym moim zdaniem wzorcem wyglądu wystawowego psa; a słyszałam też, że często miewają dość chwiejną psychikę), ale jak wspomniałam, nie wiążę już z nimi wystawowej ani tym bardziej hodowlanej przyszłości.
Dość długo później zastanawiałam się nad jakąś inną rasą, gdyż chcę w przyszłości czynnie realizować swoją pasję i wystawiać psy oraz ćwiczyć agility. Tak więc musiałby to być pies lubiący współpracę z człowiekiem, który będzie nadawał się do psich sportów. Chciałabym też, aby był to pies z natury łagodny, przyjazny wobec całego otoczenia i dość łatwy w ułożeniu. Pod tym względem ujęły mnie znane labradory i goldeny. Po dłuższym namyśle zawęziło mi się nieco pole poszukiwań, bo rozważałam już wybór jakiejś rasy z grupy retrieverów. No i jeszcze szczegół związany z wyglądem zewnętrznym - bardziej odpowiadał mi pies lżejszy, zwinniejszy (argument - agility) oraz z nieco dłuższą sierścią, którą ponoć lepiej sprząta się w mieszkaniu - a więc pies pokroju goldena. Nie chciałam jednak wybierać "modnego" psa, gdyż zbytnia popularność rasom raczej nie służy. W międzyczasie doczytałam co nieco o innych retrieverach, takich jak flat coated, curly coated czy nova scotia duck tolling. Aż w końcu natrafiłam na świetny, dość obszerny artykuł opisujący flat coated retrievera, po przeczytaniu którego stwierdziłam, że to po prostu pies idealny! Według opisu, ma wszystkie cechy, których szukam - łagodny, przyjacielski, wspaniały towarzysz, nadaje się do psich sportów, chętnie się uczy, jest łatwy w pielęgnacji. Od tamtego czasu bardzo poważnie wzięłam pod uwagę tę właśnie rasę, obserwowałam też te psy na wystawach i bez reszty się w nich zakochałam! Tak więc od pewnego czasu decyzja już jest podjęta - mam już swoją idealną rasę - FCR.
Jeszcze tylko życie musi się odpowiednio ułożyć, i jak przyjdzie w końcu ten odpowiedni moment, z wielkim przejęciem będę czekała na tego wymarzonego czarnego szczeniaczka. Póki co, mam jeszcze sporo czasu, żeby zbierać wszelkie przydatne informacje na temat rasy - poznać hodowców i skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia związanego z posiadaniem takich psów, znaleźć najlepsze hodowle, szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania. Bo pies (i to nie tylko ten rasowy, ale i każdy inny) to musi być według mnie naprawdę świadoma i przemyślana decyzja, aby obie strony były zadowolone - i właściciel i pies :)
A ja, aby swoją wiedzę na bieżąco wzbogacać, udam się do internetowej skarbnicy wiedzy nt. rasy, czyli na flatkowe forum (gdzie już się zarejestrowałam), gdzie mam nadzieję spotkać innych, już bardziej wtajemniczonych miłośników oraz hodowców FCR.
wtorek, 25 stycznia 2011
Moje kudłate szczęście :)
Jak już wcześniej wspomniałam, ten wpis poświęcę Oskarowi - temu, który jest ze mną już od prawie 7 lat.
A zaczęło się tak - 19 lutego 2004 roku na świat przyszły 4 małe psie istotki - trzy pieski i jedna suczka, prawie całe rodzeństwo maści czarnej podpalanej, czyli podobne do mamusi, tylko jeden piesek był biały w czarne łatki i puchaty. Nasz miał być czarny piesek, ale w wyniku małej intrygi miała trafić do nas czarna suczka, lecz wszystko wydało się przed odjazdem do domu :) No więc jednak ostatecznie suczka została zamieniona na pieska, ale nie tego czarnego jak wcześniej uzgadnialiśmy, tylko właśnie na tego jednego oryginalnego, łaciatego. I tak w moim życiu pojawił się mały 5-tygodniowy szczeniaczek, który dostał imię Oskar. Wtedy jeszcze nie miałam o psach takiej wiedzy jak obecnie i nie wiedziałam, że w tym wieku szczenię nie powinno jeszcze być rozdzielane z mamą i rodzeństwem. Gdybym wiedziała, poczekalibyśmy jeszcze przynajmniej 2 tygodnie, no ale kto wie czy wtedy Oskar by do nas trafił? W każdym razie już nie ma co gdybać, wzięliśmy i jest :) Kilka pierwszych nocy spałam na parterze (nieogrzewanym, ale nie było tak zimno, bo w sumie był już koniec marca), czyli tam, gdzie na początek ulokowany został szczeniak. Oczywiście pierwsza noc była nieprzespana, bo psie maleństwo wierciło się, kręciło, piszczało, wyłaziło z pudła... Uspokajało go noszenie na rękach i przytulanie, ale i szybko przywykł do nowej sytuacji i nowego miejsca :) Dni robiły się coraz cieplejsze, to i już czas było przenieść go na podwórko, bo tam docelowo miał zamieszkiwać. I do tego migiem przywykł i polubił spanie w budzie i hasanie po całym podwórku.
Szczeniakowi starałam się poświęcać mnóstwo uwagi, mimo iż jednocześnie uczyłam się do zbliżającej się matury; za to po maturze miałam długie wakacje i dużo czasu dla psa. A Oskarek rósł jak na drożdżach, wymieniał zęby mleczne na stałe (i wszystko co się dało przy tym gryzł), rozrabiał jak to szczeniak. Niestety z powodu niewiedzy przepadł nam okres szczenięcej socjalizacji, co zostawiło swój ślad do dzisiaj. Bowiem Oskar po mamusi odziedziczył niezły charakterek, a w dodatku zza płotu notorycznie drażniły go dzieci :( Wszystko to w połączeniu dało problem - Oskar nie toleruje dotyku obcych osób oraz samej obecności dzieci. Na co dzień nie jest to przeszkodą, gdyż część wejściowa podwórka jest odgrodzona od całej pozostałej części, po której biega pies, zaś na spacerach nie spuszczam go ze smyczy, żeby przypadkiem nie stworzyć niebezpiecznej sytuacji (chociaż poza podwórkiem on raczej ignoruje obcych, ale jak to się mówi "przezorny zawsze ubezpieczony"). Ten problem behawioralny sprawił jednak, że zaczęłam coraz więcej i więcej czytać o psach, o zwierzęcych zachowaniach, różne artykuły, książki - a to wzbudzało coraz większe zainteresowanie i w ten sposób rozwinęła się moja pasja, jaką do dzisiaj są psy. Uwielbiam czytać i dowiadywać się coraz to nowszych rzeczy na temat psich zachowań, do tej pory przekopałam się już przez wiele książek i mnóstwo artykułów. A oprócz tego, zainteresowałam się wystawami psów rasowych i psimi sportami (szczególnie kręci mnie agility). Wracając do Oskarka, oprócz tej jednej wielkiej wady, on ma same zalety :D No gdyby wszystkich ludzi kochał tak, jak członków naszej rodziny, to byłby po prostu pies idealny! :) Z dobrych cech bardzo sobie cenię jego szybkość uczenia się, nowe komendy i sztuczki opanowuje naprawdę szybko, a to dzięki temu, że... jest ogromnym łakomczuchem! Za smakołyki chyba dałby się pokroić i zrobiłby wszystko :) Już bardzo wiele go nauczyłam przez te kilka lat i ciągle myślę, czego by tu go jeszcze nauczyć. A skoro wspomniałam już o jedzeniu, to dodam jeszcze, że mój łakomczuch, oprócz karmy, mięska, psich ciasteczek itp., w sezonie zajada się też świeżymi warzywami i owocami - szczególnie upodobał sobie surową marchewkę prosto z ogródka oraz maliny prosto z krzaczka :) (niegdyś zajadał się wiśniami prosto z drzewka, ale obecnie już ich nie mamy).
Na koniec krótkie podsumowanie (charakterystyka) Oskara: to pies prawie idealny ;) niezwykle inteligentny, uczący się w mig, uwielbiający jedzenie oraz spacery, bardzo kochający swoją Pańcię :D Oskar lubi też zapoznawać się z innymi pieskami. Wszędzie go pełno, bo ma takie psie ADHD ;) Pies z charakterkiem, nie toleruje obcych ludzi, a zwłaszcza dzieci.
I już teraz śmiało mogę stwierdzić, że to pies mojego życia - bo to za jego sprawą tak wiele się nauczyłam i odnalazłam swoją prawdziwą życiową pasję.
I jeszcze kilka zdjęć:
A zaczęło się tak - 19 lutego 2004 roku na świat przyszły 4 małe psie istotki - trzy pieski i jedna suczka, prawie całe rodzeństwo maści czarnej podpalanej, czyli podobne do mamusi, tylko jeden piesek był biały w czarne łatki i puchaty. Nasz miał być czarny piesek, ale w wyniku małej intrygi miała trafić do nas czarna suczka, lecz wszystko wydało się przed odjazdem do domu :) No więc jednak ostatecznie suczka została zamieniona na pieska, ale nie tego czarnego jak wcześniej uzgadnialiśmy, tylko właśnie na tego jednego oryginalnego, łaciatego. I tak w moim życiu pojawił się mały 5-tygodniowy szczeniaczek, który dostał imię Oskar. Wtedy jeszcze nie miałam o psach takiej wiedzy jak obecnie i nie wiedziałam, że w tym wieku szczenię nie powinno jeszcze być rozdzielane z mamą i rodzeństwem. Gdybym wiedziała, poczekalibyśmy jeszcze przynajmniej 2 tygodnie, no ale kto wie czy wtedy Oskar by do nas trafił? W każdym razie już nie ma co gdybać, wzięliśmy i jest :) Kilka pierwszych nocy spałam na parterze (nieogrzewanym, ale nie było tak zimno, bo w sumie był już koniec marca), czyli tam, gdzie na początek ulokowany został szczeniak. Oczywiście pierwsza noc była nieprzespana, bo psie maleństwo wierciło się, kręciło, piszczało, wyłaziło z pudła... Uspokajało go noszenie na rękach i przytulanie, ale i szybko przywykł do nowej sytuacji i nowego miejsca :) Dni robiły się coraz cieplejsze, to i już czas było przenieść go na podwórko, bo tam docelowo miał zamieszkiwać. I do tego migiem przywykł i polubił spanie w budzie i hasanie po całym podwórku.
Szczeniakowi starałam się poświęcać mnóstwo uwagi, mimo iż jednocześnie uczyłam się do zbliżającej się matury; za to po maturze miałam długie wakacje i dużo czasu dla psa. A Oskarek rósł jak na drożdżach, wymieniał zęby mleczne na stałe (i wszystko co się dało przy tym gryzł), rozrabiał jak to szczeniak. Niestety z powodu niewiedzy przepadł nam okres szczenięcej socjalizacji, co zostawiło swój ślad do dzisiaj. Bowiem Oskar po mamusi odziedziczył niezły charakterek, a w dodatku zza płotu notorycznie drażniły go dzieci :( Wszystko to w połączeniu dało problem - Oskar nie toleruje dotyku obcych osób oraz samej obecności dzieci. Na co dzień nie jest to przeszkodą, gdyż część wejściowa podwórka jest odgrodzona od całej pozostałej części, po której biega pies, zaś na spacerach nie spuszczam go ze smyczy, żeby przypadkiem nie stworzyć niebezpiecznej sytuacji (chociaż poza podwórkiem on raczej ignoruje obcych, ale jak to się mówi "przezorny zawsze ubezpieczony"). Ten problem behawioralny sprawił jednak, że zaczęłam coraz więcej i więcej czytać o psach, o zwierzęcych zachowaniach, różne artykuły, książki - a to wzbudzało coraz większe zainteresowanie i w ten sposób rozwinęła się moja pasja, jaką do dzisiaj są psy. Uwielbiam czytać i dowiadywać się coraz to nowszych rzeczy na temat psich zachowań, do tej pory przekopałam się już przez wiele książek i mnóstwo artykułów. A oprócz tego, zainteresowałam się wystawami psów rasowych i psimi sportami (szczególnie kręci mnie agility). Wracając do Oskarka, oprócz tej jednej wielkiej wady, on ma same zalety :D No gdyby wszystkich ludzi kochał tak, jak członków naszej rodziny, to byłby po prostu pies idealny! :) Z dobrych cech bardzo sobie cenię jego szybkość uczenia się, nowe komendy i sztuczki opanowuje naprawdę szybko, a to dzięki temu, że... jest ogromnym łakomczuchem! Za smakołyki chyba dałby się pokroić i zrobiłby wszystko :) Już bardzo wiele go nauczyłam przez te kilka lat i ciągle myślę, czego by tu go jeszcze nauczyć. A skoro wspomniałam już o jedzeniu, to dodam jeszcze, że mój łakomczuch, oprócz karmy, mięska, psich ciasteczek itp., w sezonie zajada się też świeżymi warzywami i owocami - szczególnie upodobał sobie surową marchewkę prosto z ogródka oraz maliny prosto z krzaczka :) (niegdyś zajadał się wiśniami prosto z drzewka, ale obecnie już ich nie mamy).
Na koniec krótkie podsumowanie (charakterystyka) Oskara: to pies prawie idealny ;) niezwykle inteligentny, uczący się w mig, uwielbiający jedzenie oraz spacery, bardzo kochający swoją Pańcię :D Oskar lubi też zapoznawać się z innymi pieskami. Wszędzie go pełno, bo ma takie psie ADHD ;) Pies z charakterkiem, nie toleruje obcych ludzi, a zwłaszcza dzieci.
I już teraz śmiało mogę stwierdzić, że to pies mojego życia - bo to za jego sprawą tak wiele się nauczyłam i odnalazłam swoją prawdziwą życiową pasję.
I jeszcze kilka zdjęć:
sobota, 15 stycznia 2011
Moje zwierzaki...
Zwierzęta kocham odkąd pamiętam. Jak byłam mała zawsze miałam ochotę pogłaskać każdego napotkanego psa czy kota :) A swojego pierwszego psa dostałam mając 8 lat. Wtedy też zaczęłam prowadzić taki zeszycik, w którym każde zwierzę zamieszkujące z nami miało swój portrecik (narysowany przeze mnie oczywiście) i krótki opis. Ów pamiętniczek do dziś przechowuję gdzieś w szufladzie - taka miła pamiątka z dzieciństwa :)
W dzisiejszej notce opiszę pokrótce każde zwierzątko, które spędziło ze mną swoje życie. Czyli będą to takie krótkie wspomnienia o tych, których już nie ma... (A obecnego Oskara zostawię na oddzielny temat;))
Pierwszy był DŻEKI - to był mój pierwszy pies, dostałam go od swojej chrzestnej; przybył do nas w wieku około 4 miesięcy, a ja miałam wtedy 8 lat, i będąc jeszcze wtedy jedynaczką miałam świetnego kompana do zabaw, pamiętam, że uwielbiałam z nim biegać :) Był to bardzo sympatyczny niewielki kundelek maści czarnej podpalanej. Niestety jego życie było krótkie, gdyż w wieku około 1 roku bardzo się rozchorował, a leczenie nie przynosiło skutku i trzeba było go uśpić :( Ja pamiętam z tego okresu tyle, że byłam wtedy tydzień u babci na wakacjach, a jak wróciłam, to jego już nie było :(
Zaraz po Dżekim pojawił się u nas MISIEK - pies w typie owczarka podhalańskiego, wzięty w wieku około 5 miesięcy z lisiej fermy, której te psy pilnowały. Miś był dość energicznym psem, mieszkał w kojcu, w swojej dużej budzie, i brykał z radości, gdy był wypuszczany (a ja często lądowałam na ziemi, bo przecież ważył więcej ode mnie ;)). Swoją posturą i szczekaniem zawsze odstraszał intruzów, ale tak naprawdę był łagodnym psem, a nawet trochę bojaźliwym. Gdy miał 2 lata, rodzice stwierdzili, że jednak go oddadzą, z czego ja nie byłam zadowolona. Ale on był na tyle uparty, że przy pierwszej sposobności udało mu się wymknąć z nowego miejsca i wytrwale szukał drogi do domu i osiągnął swój cel! Znów był z nami, już przez dłuższy okres czasu. Jednak nie do samego końca, bo rodzice znów go oddali komuś innemu (miał wtedy może 4 czy 5 lat). Mam nadzieję, że było mu tam dobrze i dożył szczęśliwie swych dni.
Kiedy Misiek pierwszy raz trafił w inne miejsce, pojawił się u nas MIKI - malutki rudy kundelek, wzięty od rodziny (tym razem od mego chrzestnego) w wieku 7 tygodni. Jak wyżej napisałam, Misiek do nas wrócił, więc przez pewien czas mieliśmy 2 psy - dużego i malutkiego, uroczo razem wyglądali :) Mikuś był małym rozrabiaką, z którym oczywiście uwielbiałam się bawić. Niestety wspólne zabawy szybko się skończyły, bo małego w wieku 3 miesięcy zabiła choroba odkleszczowa, nawet nie zdążył dorosnąć :(
Już po drugim oddaniu Miśka, przez dość długi okres czasu nie mieliśmy żadnego psa.
Za to kiedy miałam 13 lat, od kuzynów dostałam chomika, z chęcią go zaadoptowałam i nazwałam PUSZEK (najpierw był on Punią, ale kiedy czytałam książkę o chomikach, odkryłam, że nie był on jednak dziewczynką, jak twierdzili pierwotni właściciele ;)). Chomik na początku był dość dziki i gryzł do krwi, ale z czasem udało mi się go oswoić. Był biało-rudy i dość duży, a żył około 2 lat.
Kolejne zwierzątka to były dwie malutkie biało-czarne łaciate myszki, samiczki :) Nazwałam je MIKI i KINIA. Bardzo sympatyczne zwierzątka, choć takie malutkie. Mikunia żyła krócej niż Kinia, zrobił się jej jakiś guzek pod ogonkiem; no a ta druga została później sama i spokojnie dożyła swych mysich dni.
No i w końcu, po dłuższej przerwie, pojawił się kolejny pies! Ja miałam wtedy 17 lat. Byłam przeszczęśliwa, kiedy przygarnęliśmy rudego przybłędę, który z wyglądu nieco przypominał długowłosego jamnika. Osoba, która zaopiekowała się nim tymczasowo zaraz po znalezieniu, nazwała go Borysem, ale ja wybrałam mu imię MAKS. Weterynarz określił jego wiek na około 1,5 roku. Mój nowy przyjaciel był bardzo towarzyski i łagodny, bał się tylko mężczyzn, a tak to ze wszystkimi się zaprzyjaźniał. Jego dużą wadą natomiast były ucieczki i samowolne wycieczki, nieraz wracał dopiero na drugi dzień. No i niestety, za którymś razem nie wrócił - skończyło się tragicznie, znalazłam go gdzieś na poboczu, najprawdopodobniej potrącił go samochód :( Maksio był z nami nieco ponad rok.
Kiedy się już trochę otrząsnęłam po stracie Maksa, dowiedziałam się, że u jednego wujka suczka jest w ciąży. Stwierdziłam, że jeden szczeniak będzie nasz i tak też się stało - tym szczeniakiem był właśnie Oskarek :) Ale o tym już następnym razem.
W dzisiejszej notce opiszę pokrótce każde zwierzątko, które spędziło ze mną swoje życie. Czyli będą to takie krótkie wspomnienia o tych, których już nie ma... (A obecnego Oskara zostawię na oddzielny temat;))
Pierwszy był DŻEKI - to był mój pierwszy pies, dostałam go od swojej chrzestnej; przybył do nas w wieku około 4 miesięcy, a ja miałam wtedy 8 lat, i będąc jeszcze wtedy jedynaczką miałam świetnego kompana do zabaw, pamiętam, że uwielbiałam z nim biegać :) Był to bardzo sympatyczny niewielki kundelek maści czarnej podpalanej. Niestety jego życie było krótkie, gdyż w wieku około 1 roku bardzo się rozchorował, a leczenie nie przynosiło skutku i trzeba było go uśpić :( Ja pamiętam z tego okresu tyle, że byłam wtedy tydzień u babci na wakacjach, a jak wróciłam, to jego już nie było :(
Zaraz po Dżekim pojawił się u nas MISIEK - pies w typie owczarka podhalańskiego, wzięty w wieku około 5 miesięcy z lisiej fermy, której te psy pilnowały. Miś był dość energicznym psem, mieszkał w kojcu, w swojej dużej budzie, i brykał z radości, gdy był wypuszczany (a ja często lądowałam na ziemi, bo przecież ważył więcej ode mnie ;)). Swoją posturą i szczekaniem zawsze odstraszał intruzów, ale tak naprawdę był łagodnym psem, a nawet trochę bojaźliwym. Gdy miał 2 lata, rodzice stwierdzili, że jednak go oddadzą, z czego ja nie byłam zadowolona. Ale on był na tyle uparty, że przy pierwszej sposobności udało mu się wymknąć z nowego miejsca i wytrwale szukał drogi do domu i osiągnął swój cel! Znów był z nami, już przez dłuższy okres czasu. Jednak nie do samego końca, bo rodzice znów go oddali komuś innemu (miał wtedy może 4 czy 5 lat). Mam nadzieję, że było mu tam dobrze i dożył szczęśliwie swych dni.
Kiedy Misiek pierwszy raz trafił w inne miejsce, pojawił się u nas MIKI - malutki rudy kundelek, wzięty od rodziny (tym razem od mego chrzestnego) w wieku 7 tygodni. Jak wyżej napisałam, Misiek do nas wrócił, więc przez pewien czas mieliśmy 2 psy - dużego i malutkiego, uroczo razem wyglądali :) Mikuś był małym rozrabiaką, z którym oczywiście uwielbiałam się bawić. Niestety wspólne zabawy szybko się skończyły, bo małego w wieku 3 miesięcy zabiła choroba odkleszczowa, nawet nie zdążył dorosnąć :(
Już po drugim oddaniu Miśka, przez dość długi okres czasu nie mieliśmy żadnego psa.
Za to kiedy miałam 13 lat, od kuzynów dostałam chomika, z chęcią go zaadoptowałam i nazwałam PUSZEK (najpierw był on Punią, ale kiedy czytałam książkę o chomikach, odkryłam, że nie był on jednak dziewczynką, jak twierdzili pierwotni właściciele ;)). Chomik na początku był dość dziki i gryzł do krwi, ale z czasem udało mi się go oswoić. Był biało-rudy i dość duży, a żył około 2 lat.
Kolejne zwierzątka to były dwie malutkie biało-czarne łaciate myszki, samiczki :) Nazwałam je MIKI i KINIA. Bardzo sympatyczne zwierzątka, choć takie malutkie. Mikunia żyła krócej niż Kinia, zrobił się jej jakiś guzek pod ogonkiem; no a ta druga została później sama i spokojnie dożyła swych mysich dni.
No i w końcu, po dłuższej przerwie, pojawił się kolejny pies! Ja miałam wtedy 17 lat. Byłam przeszczęśliwa, kiedy przygarnęliśmy rudego przybłędę, który z wyglądu nieco przypominał długowłosego jamnika. Osoba, która zaopiekowała się nim tymczasowo zaraz po znalezieniu, nazwała go Borysem, ale ja wybrałam mu imię MAKS. Weterynarz określił jego wiek na około 1,5 roku. Mój nowy przyjaciel był bardzo towarzyski i łagodny, bał się tylko mężczyzn, a tak to ze wszystkimi się zaprzyjaźniał. Jego dużą wadą natomiast były ucieczki i samowolne wycieczki, nieraz wracał dopiero na drugi dzień. No i niestety, za którymś razem nie wrócił - skończyło się tragicznie, znalazłam go gdzieś na poboczu, najprawdopodobniej potrącił go samochód :( Maksio był z nami nieco ponad rok.
Kiedy się już trochę otrząsnęłam po stracie Maksa, dowiedziałam się, że u jednego wujka suczka jest w ciąży. Stwierdziłam, że jeden szczeniak będzie nasz i tak też się stało - tym szczeniakiem był właśnie Oskarek :) Ale o tym już następnym razem.
piątek, 7 stycznia 2011
Jak wygląda wzorzec rasy
Będąc jeszcze przy terminach kynologicznych, przedstawię przykładowy wzorzec rasy, oczywiście wybranej przeze mnie rasy flat coated retriever :) Trochę się namęczyłam i samodzielnie tłumaczyłam oryginalny wzorzec pobrany ze strony FCI, a później się okazało, że na stronie ZKwP są już przetłumaczone wzorce (i całe szczęście, bo mogłam poprawić parę błędów albo do końca przetłumaczyć to czego nie mogłam znaleźć w słowniku), w porę to odkryłam ;) No ale jak to się mówi, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - przynajmniej nauczyłam się kilku angielskich zwrotów stosowanych w kynologii.
Każda z ras uznanych przez FCI posiada tego typu wzorzec (czasem używa się też nazwy standard).
Oto pełny wzorzec rasy flat coated retriever:
Wzorzec FCI nr 121/28.10.2009/GB
FLAT COATED RETRIEVER
Kraj pochodzenia : Wielka Brytania
Data publikacji obowiązującego wzorca : 28.07.2009 (tutaj to przypuszczam, że jest data ostatniej aktualizacji wzorca, bo pierwszy raz opublikowano go znacznie wcześniej - to taka moja uwaga)
Użytkowanie : Pies myśliwski
Klasyfikacja FCI : Grupa 8 – Aportery, płochacze i psy dowodne
Sekcja 1 – Aportery,
Podlega próbom pracy
Wygląd ogólny : Bystry, aktywny pies średniej wielkości, o inteligentnym wyrazie, przejawiający siłę, ale nie ociężały lub otyły, ani nie cherlawy lub wychudzony.
Zachowanie/temperament: Wybitnie obdarzony naturalnym instynktem łowieckim; optymizm i przyjazne usposobienie demonstruje entuzjastycznym machaniem ogona; pewny siebie i łagodny.
Głowa: Długa i dobrze rzeźbiona.
Mózgoczaszka:
Czaszka: Płaska i umiarkowanie szeroka.
Stop: Nieznaczny, słabo zaakcentowany.
Trzewioczaszka:
Nos: Dobrej wielkości, z rozwartymi nozdrzami
Szczęki/uzębienie: Szczęki długie i mocne, zdolne do noszenia zająca lub bażanta, z idealnym, regularnym i kompletnym zgryzem nożycowym, tzn. górne siekacze ściśle zachodzące na dolne, ustawione prostopadle do szczęk. Zęby zdrowe i mocne.
Oczy: Średniej wielkości, ciemnobrązowe lub orzechowe, o bardzo inteligentnym wyrazie (wyłupiaste lub okrągłe oczy są wysoce niepożądane). Nie powinny być osadzone skośnie.
Uszy: Małe, dobrze osadzone, przylegające do głowy.
Szyja: Głowa dobrze osadzona na szyi; szyja proporcjonalnie długa, bez podgardla, symetrycznie osadzona między łopatkami, przechodząca łagodnie w linię grzbietu, aby umożliwić łatwą pracę.
Tułów:
Lędźwie: Krótkie i płaskie. Słabo związane lędźwie są wysoce niepożądane.
Klatka piersiowa: Głęboka i dość szeroka z dobrze zaznaczonym przedpiersiem. Żebra przednie są dość płaskie. W dalszej części klatki piersiowej są one lepiej wysklepione, przy czym to wysklepienie zmienia się stopniowo - żebra najmocniej wysklepione są w centrum, a nieco mniej w tylnej części klatki piersiowej (stopniowo spłaszczają się w kierunku zadu).
Ogon: Krótki, prosty, dobrze osadzony, noszony wesoło, ale nigdy znacznie powyżej linii grzbietu.
Kończyny:
Przednie: Proste, o mocnym kośćcu.
Łokcie: Poruszają się czysto i równo wzdłuż klatki piersiowej.
Łapy: Okrągłe i silne, palce zwarte i dobrze wysklepione. Opuszki grube i mocne.
Tylne: Dobrze umięśnione. Oglądane z każdej strony powinny być pionowe.
Kolana: Umiarkowanie kątowane.
Stawy skokowe: Umiarkowanie kątowane, nisko osadzone. Krowia postawa tylnych kończyn wysoce niepożądana.
Łapy: Okrągłe i silne, palce zwarte i dobrze wysklepione. Opuszki grube i mocne.
Chód: Swobodny i płynny; ruch kończyn oglądany zarówno z przodu jak i z tyłu prosty i równoległy do osi ciała.
Szata:
Włos: Gęsty, o strukturze od delikatnej do średniej; dobrej jakości, jak najbardziej płasko przylegający. Kończyny i ogon dobrze owłosione. Dobry gatunek szaty w wieku dorosłym jest dopełnieniem elegancji psa.
Maść: Wyłącznie czarna lub wątrobiana.
Wielkość:
Preferowana wysokość w kłębie: Psy: 59 – 61,5 cm,
Suki: 56,5 – 59 cm.
Preferowana waga przy dobrej kondycji: Psy: 27 – 36 kg,
Suki: 25 – 32 kg.
Wady: Wszelkie odstępstwa od powyższego wzorca powinny być traktowane jako wady obniżające ocenę w zależności od ich rodzaju i stopnia nasilenia oraz wpływu na zdrowie i dobrostan psa oraz jego zdolność do wykonywania tradycyjnych dla rasy prac.
Wady dyskwalifikujące:
- agresja lub nadmierna lękliwość
- każdy pies wyraźnie przejawiający fizyczne lub psychiczne nieprawidłowości powinien zostać zdyskwalifikowany
Uwaga: Samce powinny mieć dwa prawidłowo wykształcone jądra w pełni usytuowane w mosznie.
A ja od siebie dodam jeszcze zdjęcia flatków (pierwsze jest pobrane z internetu, a dwa następne są mojego autorstwa - zrobione 15.08.2010 na wystawie w Sopocie):
czwartek, 6 stycznia 2011
Klasyfikacja FCI
Chciałabym przedstawić dziś klasyfikację psów rasowych wg FCI i krótko napisać o pierwotnym przeznaczeniu psów z każdej grupy, czyli ich użytkowości.
Psy rasowe wg FCI dzieli się na 10 grup, a te grupy dzielą się jeszcze na sekcje, do których przyporządkowane są poszczególne rasy. W tej klasyfikacji chodzi głównie o pierwotne przeznaczenie przedstawicieli poszczególnych ras. Podział ten wygląda następująco:
Grupa 1. - Owczarki i psy pasterskie (z wyjątkiem szwajcarskich psów pasterskich)
Sekcja 1. – Owczarki
Sekcja 2. – Psy pasterskie (z wyjątkiem szwajcarskich psów pasterskich)
W przypadku owczarków, ich zadaniem jest pilnowanie stad owiec czy innych pasących się zwierząt i obrona ich przed drapieżnikami lub obcymi ludźmi im zagrażającymi. Natomiast psy pasterskie zajmują się zaganianiem stada – czy to do zagrody czy na inne pastwisko. Różnica w pracy tych psów polega na tym, że owczarki są samodzielne i pilnując same podejmują ewentualne decyzje, zaś psy pasterskie (zaganiające) ściśle współpracują z człowiekiem i reagują na jego polecenia.
Grupa 2. - Pinczery i sznaucery, molosy, psy górskie i szwajcarskie psy pasterskie
Sekcja 1. – Pinczery i sznaucery
Sekcja 2. – Molosy
Sekcja 3. – Psy górskie i szwajcarskie psy pasterskie
Do zadań psów z tej grupy należy stróżowanie, pilnowanie stad, obrona przed dzikimi zwierzętami i rabusiami; obecnie wykorzystywane są również w ratownictwie górskim czy gruzowym, a niektóre rasy również dogoterapii (np. berneński pies pasterski).
Grupa 3. – Teriery
Sekcja 1. – Teriery duże i średnie
Sekcja 2. – Teriery małe
Sekcja 3. – Teriery typu bull
Sekcja 4. – Teriery miniaturowe
Teriery należą do psów myśliwskich – norowców (wypłaszanie zwierząt z nor), wykorzystywano je do polowań na borsuki, wydry, lisy, szczury. Większe, niezdolne do pracy norowców, takie jak airedale terrier, pracują jako psy policyjne. TTB niegdyś używane były do psich walk (których na szczęście zakazano), ale również jako szczurołapy i do polowań na niedźwiedzie (np. bulterier).
Grupa 4. – Jamniki
Sekcja 1. – Jamniki
Użytkowość jamników to głównie psy norowe i dzikarze; dzięki swojej charakterystycznej budowie doskonale nadają się do pracy w norze i wypłaszania z niej borsuków czy lisów, ale też wykorzystuje się je do zaganiania dzików.
Grupa 5. - Szpice i psy w typie pierwotnym
Sekcja 1. – Północne psy zaprzęgowe
Sekcja 2. – Północne psy myśliwskie
Sekcja 3. – Północne psy stróżujące i pasterskie
Sekcja 4. – Szpice europejskie
Sekcja 5. – Szpice azjatyckie i rasy pokrewne
Sekcja 6. – Rasy pierwotne
Sekcja 7. – Rasy pierwotne myśliwskie
Sekcja 8. – Pierwotne psy myśliwskie z pręgą na grzbiecie
Są tutaj psy zaprzęgowe, niezwykle wytrzymałe i odporne na duże mrozy, a także psy myśliwskie do polowań na dużą zwierzynę, np. na łosie, wilki, niedźwiedzie; oprócz tego znajdziemy tu rasy stróżujące i pasterskie.
Grupa 6. - Psy gończe i posokowce
Sekcja 1. – Psy gończe
Sekcja 2. – Posokowce
Sekcja 3. – Rasy pokrewne
Przeznaczenie psów gończych to tropienie i pogoń za zwierzyną, świetnie pracują węchem, zwłaszcza posokowce, które sprawdzają się w pracy na śladzie. W tej grupie (w sekcji psów gończych) mamy rasę o najczulszym węchu wśród psów – jest to bloodhound, który świetnie sprawdza się jako pies policyjny.
Grupa 7. – Wyżły
Sekcja 1. – Wyżły kontynentalne
Sekcja 2. – Wyżły brytyjskie i irlandzkie, setery
To psy myśliwskie, używane w polowaniach na małą i dużą zwierzynę, ich głównym zadaniem jest wystawianie zwierzyny. Setery są używane w polowaniach na ptactwo jako legawce (wystawiają zwierzynę w charakterystyczny sposób – przylegając do ziemi).
Grupa 8. – Aportery, płochacze i psy dowodne
Sekcja 1. – Aportery
Sekcja 2. – Płochacze
Sekcja 3. – Psy dowodne
Kolejna grupa psów myśliwskich – tropią, płoszą, aportują upolowaną zwierzynę, chwytając ją w zęby tak delikatnie, aby jej nie uszkodzić. Obecnie są bardzo często szkolone na psich terapeutów i asystentów ze względu na swój niezwykle przyjazny charakter.
Grupa 9. - Psy ozdobne i do towarzystwa
Sekcja 1. – Biszony i rasy pokrewne
Sekcja 2. – Pudle
Sekcja 3. – Małe psy belgijskie
Sekcja 4. – Psy bezwłose
Sekcja 5. – Rasy tybetańskie
Sekcja 6. – Chihuahua
Sekcja 7. – Angielskie spaniele miniaturowe
Sekcja 8. – Japoński chin i pekińczyk
Sekcja 9. – Kontynentalne spaniele miniaturowe
Sekcja 10. – Kromfohrländer
Sekcja 11. – Małe psy molosowate
Jak sama nazwa grupy wskazuje, znalazły się tu głównie psy towarzyszące, reprezentacyjne. Choć niegdyś pudle wykorzystywano do polowań na ptactwo wodne (stąd wzięła się ich charakterystyczna „fryzura”), a inne rasy też mają swoją ciekawą historię, ale za długo by tu o tym pisać :)
Grupa 10. – Charty
Sekcja 1. – Charty długowłose
Sekcja 2. – Charty szorstkowłose
Sekcja 3. – Charty krótkowłose
Charty to psy używane w polowaniach, które w przeciwieństwie do innych psów myśliwskich nie pracują węchem, lecz głównie wzrokiem. Są bardzo szybkie.
Przedstawioną wyżej klasyfikację, odpowiednie przyporządkowanie ras (wraz z krajami ich pochodzenia) oraz wzorce wszystkich ras można znaleźć >tutaj<.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










